Zapach historii

 

JOANNA NOWACZYK

 

 

Strach, ból i lęk, ale też honor, gniew i bohaterstwo, to uczucia i postawy, które z czasem II wojny światowej kojarzą uczniowie Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Mosinie. Okazję do wykazania się własną, historyczną wiedzą, podopieczni ośrodka mieli podczas specjalnej lekcji przygotowanej przez Marię Olejniczak i Dobrosławę Prentką – nauczycielki Ośrodka. Gościem spotkania był historyk i regionalista Jacek Szeszuła…

 

 „Jakie uczucia w człowieku budzi wojna?” – pyta się nauczycielka. „Strach, ból, lęk, cierpienie, gniew, honor, bohaterstwo…” – padają z sali pojedyncze, uczniowskie słowa.  W Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Mosinie, w dniu 27 października miała miejsce szczególna lekcja historii zatytułowanej „Ludzie ludziom zgotowali ten los”. Te właśnie słowa z „Medalionów” Zofii Nałkowskiej, stały się mottem i tematem spotkania przygotowanego i poprowadzonego przez Marię Olejniczak i Dobrosławę Prentką – nauczycielki Ośrodka, w której udział wzięła młodzież szkolna, dyrekcja, a także grono pedagogiczne szkoły…

 

Znaki wojny

W klimat czasów II wojny światowej, uczestników spotkania, wprowadziła fotograficzna wystawa, a także projekcja filmu obrazującego ten tragiczny czas. Sami uczniowie mogli wykazać się swoją wiedzą podczas „burzy mózgów”. Obozy koncentracyjne, komory gazowe, łapanka, Westerplatte i Monte Cassino…Młodzi uczestnicy spotkania z dużą precyzją wymieniali znane im znaki tej wojny, kojarząc je bezbłędnie z wojenną faktografią. W sali lekcyjnej, zabrzmiały też okupacyjne piosenki: „Dnia 1 września”, „Siekiera, motyka” i „Pałacyk Michla”, z werwą i zaangażowaniem wyśpiewane przez szkolny chórek, bo ucząca się w tej placówce młodzież lubi śpiewać. Recytacja wierszy „Bagnet na broń” i „Pieśń o żołnierzach z Westerplatte”, to kolejne elementy uczniowskiej aktywności w trakcie tej specjalnej lekcji historii. Specjalnej, bo z udziałem gościa – historyka i regionalisty Jacka Szeszuły.

 

 

Los dzieci

Spotkanie „Ludzie ludziom zgotowali ten los”, odbyło się w znanym już uczniom cyklu „Spotkania z ciekawymi ludźmi regionu”. Tym razem gościem Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego był Jacek Szeszuła – historyk, regionalista, autor wielu publikacji na temat lokalnych dziejów. Uczestnicy spotkania w dużym skupieniu wysłuchali opowiedzianej przez gościa historii Marka Zakrzewskiego, 2-letniego mieszkańca Mosiny, który trafił do dziecięcego obozu koncentracyjnego w Łodzi. Los Dzieci Mosińskich – najmłodszych, represjonowanych przez hitlerowców mieszkańców Mosiny – był właśnie tematem zajmującego wykładu Jacka Szeszuły. Ekspresyjną opowieść, uzupełniły prezentowane eksponaty – elementy ubioru łódzkich dzieci ze szkolnej wystawy. Zaciekawienie uczniów, a także ich zaangażowanie w inne elementy lekcji, skupienie podczas minuty ciszy dla ofiar II wojny światowej świadczą, że historia to przedmiot, który w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym jest przez uczniów lubiany…

 

 

Zapach historii

Po zakończonej lekcji wchodzimy do innej już sali. – Pierwsza część klasy jest historyczna, związana z dziejami Mosiny – wyjaśnia Maria Olejniczak, historyk, wieloletnia nauczycielka Ośrodka i gospodyni tego miejsca.

Znad szkolnej tablicy, prócz godła Polski, na uczniów spoglądają wybitne postaci związane z mosińską ziemią. Na innych ścianach, stare fotografie zwyczajnych ludzi, mieszkańców mosińskiej ziemi, wypożyczone z tutejszej Izby Muzealnej. – To jest moja rodzina, mój pradziadek na tym zdjęciu, a ten kredens to dar ucznia, mojego absolwenta – wyjaśnia M. Olejniczak, wskazując na jeden z klasowych mebli. Szczególną uwagę przykuwa akwarelka z sanatoryjną wieżą, niegdyś do zażywania kąpieli słonecznych, stojącą przy mosińskim rynku. Na oko widać plastyczne zdolności autora. – Obrazek namalował Janusz Mikołajczak, nasz absolwent, który wyuczył się na cukiernika, a dziś pracuje w Poznaniu. Jest bardzo utalentowany  – wyjaśnia moja przewodniczka.

Połowę tej lekcyjnej sali zajmuje zagroda – mała izba regionalna. I widać w niej rękę muzealnika, bo pani Maria pracowała kiedyś w Muzeum w Szreniawie. – To gospodarstwo mosiniaka z przełomu XIX i XX wieku – opowiada.

Wchodzimy do gospodarskiej kuchni. Stoi w niej piękny kredens, jak wyjaśnia pani historyk, rodzime rzemiosło z początku XX w. wykonane przez pana Kłosa, wypożyczony przez panią Gostomską. Są tu urządzenia i wszelkie naczynia kuchenne, nawet zaprawy - kwaszone ogórki w słoiku. Jest i łazienka, i sypialnia z wykrochmaloną pościelą oraz kącikiem z dewocjonaliami. – W każdym domu znajdował się taki kącik – stwierdza nauczycielka. – Położyłam tu moją książeczkę od I komunii św., a to jest książeczka mojego brata – pokazuje na koniec. – Nasze dzieci mają tu zawsze dostęp. To sala mojej klasy.

Jak powstało to małe muzeum? – Robiliśmy cykl lekcji na 700-lecie nadania praw miejskich Mosinie. Tym lekcjom towarzyszyły eksponaty - każdy przynosił co miał – wyjaśnia Maria Olejniczak. – Ówczesny dyrektor pani Zosia Springer zaproponowała, by w ramach ścieżki regionalnej taką izbę z owych eksponatów urządzić. Później została burmistrzem, a kolejny dyrektor Bożena Mazur te działania podjęła.

Do izby regionalnej w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym przychodziły klasy z innych mosińskich szkół i przedszkoli. – Teraz to trochę podupadło, nie wiem czemu, może nauczyciele nie mają czasu – zastanawia się pani historyk. – Nasze dzieci mają tu zawsze dostęp, a to jest sala mojej klasy.

Maria Olejniczak za sukces uważa, że nie zginął tu żaden eksponat i żaden nie został zniszczony. To znak, że uczniowie szanują to miejsce, a historia to przedmiot, którego warto się uczyć…

 

 fot. Autorka

 

 

     

 

  

    

 

 

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Partnerzy
Niepokonani
Niepokonani