Śladami powstańca

JOANNA NOWACZYK

 

 

Poznański Dworzec Główny PKP, 11 stycznia, godziny poranne. Pociągiem relacji Poznań - Bydgoszcz odjeżdżam w stronę Nakła. Za oknem śnieg i lekki mróz… Dwa dni wcześniej, lecz w roku 1919, z tego samego dworca i w tym samym kierunku, w swoją ostatnią podróż wyruszył starszy strzelec Piotr Mocek, 21-letni mieszkaniec Mosiny. Jego szwadron kawalerii, późniejszego 15 Pułku Ułanów Poznańskich, udzieli wsparcia oddziałom powstańczym walczącym o Szubin…

 Nakło – miasto nad Notecią w woj. kujawsko-pomorskim, położone na prawym brzegu tej rzeki, na ziemi zwanej Krajną. Wraz z sąsiednimi gminami: Kcynią, Szubinem, Mroczą, Sadkami, Białymi Błotami i Sicienkiem, jako gmina tworzy jeden powiat. To na tych ziemiach, w czasie powstania wielkopolskiego, przebiegał północny front krwawych starć polsko-niemieckich o niepodległość Wielkopolski. W okolicy Szubina, w powiecie nakielskim, leży wieś Kołaczkowo, gdzie swoje młode życie oddał za Ojczyznę Piotr Mocek z Mosiny.
Z okazji 91. rocznicy wybuchu powstania wielkopolskiego, na nakielskim rynku ukazał się „Słownik biograficzny uczestników powstania wielkopolskiego frontu północnego” pod red. Sławomira Łanieckiego, w którym miejsce, jako bohater, znalazł także Piotr Mocek. 11 stycznia roku 2010, w rocznicę śmierci powstańca, wyruszyłam szlakiem jego ostatniej podróży, udając się w stronę Gniezna, by dotrzeć do Nakła na uroczystość promocji tej książki…

   

  Kierunek Gniezno

Jest rok 1919,  czternasty dzień powstania wielkopolskiego. Gdy na Dworcu Głównym w Poznaniu, szwadron kawalerii dowodzony przez Kazimierza Ciążyńskiego czeka na transport, na dworze panuje wieczorny mrok. To przecież zima, tuż po 18-tej. Wreszcie pociąg podjeżdża - trwa załadunek: 110 koni, 2 wozy, kuchnia polowa, do tego 109-ciu konnych strzelców ubranych w pruskie jeszcze mundury, każdy ma lancę, szablę i karabinek. Tego samego dnia, pociąg z polskimi oddziałami wyrusza w kierunku Szubina. Tam koncentrują się siły powstańcze, by odbić miasto z rąk Niemców. Tak rozpoczyna się dwudniowa podróż starszego strzelca Piotra Mocka, 21-letniego mieszkańca Mosiny, podróż ku przeznaczeniu. Ale czy zna on bliski kres tej podróży?
Szwadron dojeżdża do Gniezna, gdzie w sztabie pułkownika Grudzielskiego ważą się losy dalszych działań powstańczych na linii Żnin – Łabiszyn – Szubin. Zapada decyzja: „Zadaniem naszej akcji jest pobicie nieprzyjaciela i odrzucenie za Noteć”. By odbić z rąk Niemców Szubin, wojska pojadą dalej pociągiem do Kcyni, skąd podejdą pod miasto i je otoczą…
Na stacji Gniezno, rozeszły się nasze drogi – moje i Piotra Mocka. W kierunku Kcyni, dokąd w roku 1919 udał się dalej jego szwadron, od kilku lat nie jeżdżą już żadne pociągi. Linia kolejowa Gniezno-Damasławek-Kcynia została zamknięta. Jadę więc w kierunku Bydgoszczy.

 

Wolna od Niemców

Za oknem pociągu relacji Poznań-Bydgoszcz śnieg i trochę mroźno. Dokładnie tak, jak przed 91 laty. „Powietrze sprzyjało, pogoda, lekki mróz i mglisto” – wspominał Leon Szukała, jeden z uczestników walk o Szubin…O czym rozmyślał Piotr, podczas tamtej podróży? Może wspominał czasy dzieciństwa i dom rodzinny, albo też marzył, snując plany na przyszłość w wolnej Polsce. Może, jak każdy młody chłopak marzył, że się zakocha, założy rodzinę, a jego dzieci uczyć się będą w szkole, w ojczystym języku?
Pociąg wiozący powstańców, miał postój w Damasławku. Do Ciążyńskiego nadszedł tam rozkaz: „Kawalerja pozostaje w pociągu. Konie odpaść. Ludzi odżywić i czekać rozkazu dalszej jazdy do Kcyni. Na rozkaz Paluch”.
Na budynku nieczynnego dziś dworca PKP w Kcyni, wisi pamiątkowa tablica, a na niej napis: „Tu – na dworcu  w noc sylwestrową roku 1918, połączone oddziały powstańcze z Gołańczy, Czeszewa i Kcyni – w zbrojnym natarciu zmusiły silną redutę Grenzschutzu do poddania się i zdobyły dworzec i miasto”. Rankiem, 11 stycznia 1919 r., około 7.30, szwadron kawalerii dojeżdża do wolnej od Niemców Kcyni, skąd wyrusza konno do Kołaczkowa. Tam ma wysadzić tory, by nie dopuścić niemieckich posiłków, jadących w pociągu pancernym z Bydgoszczy do Szubina.

 

 Szubin wzięty

Ciążyński zdobywa wieś, a jego strzelcy na rozkaz zajmują dworzec. Gdy nie udaje się „rozerwać” toru, urządzają „barykadę na szynach, z wozów, szyn i podobnych przedmiotów”.
Około 20.00, od strony Bydgoszczy nadjeżdża pociąg z pancerną lokomotywą. Wtedy pada rozkaz: „Nie strzelać, aż Niemcy opuszczą wagony!” Jednak powietrze, przeszywa świst kul wystrzelonych przez kolonistów niemieckich. Rozpoczyna się walka. Niemcy wychodzą z wagonów i uderzają wręcz na załogę dworca, reflektory z pociągu oświetlają polskich powstańców i wtedy pada strzał, który śmiertelnie rani walczącego w pierwszym szeregu starszego strzelca z Mosiny. Piotr umiera.
14 stycznia „Dziennik Poznański” donosił z frontu: „Szubin wzięty 11 bm. o godz. 9.00 wieczorem. Pancerny pociąg niemiecki wrócił do Bydgoszczy. Wojska nasze walczyły karnie i po bohatersku. Straty nasze stosunkowo małe.”  I ja dojeżdżam do Bydgoszczy, skąd po dalszej, półgodzinnej podróży koleją, wysiadam w Nakle…

 

 Almanach pamięci

Dziś  Kołaczkowo, to duża wieś licząca ponad tysiąc mieszkańców. Niemym świadkiem zdarzeń z roku 1919, jest opustoszały dworzec i kamień na cmentarzu ewangelickim, postawiony przez Niemców na grobie poległych wówczas 3 żołnierzy niemieckich. Ze szwadronu Ciążyńskiego, zginęło 9 ułanów, wśród nich powstaniec z Mosiny.
– Jedyną naszą  pamiątką po powstaniu, jest w Kołaczkowie ulica Ułańska – wyjaśnia Piotr S. Adamczewski z zarządu Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego w Poznaniu. – Piotr Mocek jako symbol, byłby dobrym patronem dla bezimiennej na razie szkoły w Kołaczkowie – uważa mój rozmówca.
Mosiński bohater w powiecie nakielskim nie jest już anonimowy. – Postać Piotra Mocka przestała być dla nas białą kartą i myślę, że dobrze znana jest także w Mosinie, gdzie odsłonięto pamiątkowy kamień poświęcony temu powstańcowi – powiedziała podczas promocji „Słownika” Kamila Czechowska, dyrektor Muzeum Ziemi Szubińskiej.
Uroczystość miała miejsce w auli I LO im. Bolesława Krzywoustego w Nakle, dokładnie w 91 rocznicę śmierci Piotra Mocka, 11 stycznia 2010 r.,  bo dzień ten to także rocznica zdobycia przez powstańców Szubina. Jak zauważyła pani dyrektor, powstaniec z Mosiny jest kolejną postacią, która współcześnie ujrzała światło dzienne, taka była też idea współredagowanego przez nią słownika. 
Profesor Bogusław Polak, w przedmowie do tej książki napisał: „Myślę, że to nowe wydawnictwo biograficzne dobrze wpisze się w stworzenie swego rodzaju almanachu pamięci o wielkopolskich powstańcach 1918-1919, zarówno Tych o bardzo głośnych nazwiskach, ale także Tych, których przywrócili pamięci autorzy niniejszego Słownika…”.
Krew przelana przez poległych w tym powstaniu, nie była daremną. Dzięki zbrojnemu czynowi Wielkopolan, na mocy traktatu wersalskiego z 28 czerwca 1919 r., niemal cała Wielkopolska powróciła w granice państwa polskiego. Piotr Mocek z Mosiny tego nie doczekał, ale pamięć o nim, zarówno w jego rodzinnym mieście, jak i na Ziemi Nakielskiej, za której wolność oddał swoje młode życie, trwa. 

 

Artykuł powstał w roku ubiegłym, po podróży do Nakła. Nie był dotąd publikowany. 

 

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Partnerzy
Powstanie Warszawskie  II
Powstanie Warszawskie II