Sache Moschin 1943 (3)

JACEK SZESZUŁA

 

Poprzedni artykuł zakończyłem pytaniem: czy w Mosinie podczas okupacji hitlerowskiej istniała tajna organizacja konspiracyjna, której działanie spowodowało tak tragiczne w odwecie niemieckim skutki? Sprawa nie jest do końca wyjaśniona, brak jednoznacznych ocen, dokumentów działalności konspiracyjnej, relacji świadków biorących w tym bezpośredni udział. Niebagatelny w tym znaczeniu ma ponad 70 letni upływ czasu, który spowodował, że z rodzin, które zostały wówczas aresztowane i poddane represjom-pozostali już tylko bardzo nieliczni pozostali żyjący… Co na ten temat „mówią” suche fakty ?

POCZĄTKI KONSPIRACJI

                16 października 1940 roku, został aresztowany w Mosinie przez funkcjonariuszy gestapo Leon Świętkowiak. Kim był? Urodził się 13 marca w Spytkówkach w pow. kościańskim, syn Pawła i Pelagii z d. Jach. Do szkoły powszechnej uczęszczał w Oborzyskach Starych, natomiast do gimnazjum uczęszczał już w Kościanie. W 1925 roku był w grupie założycielskiej drużyny harcerskiej im. Bolesława Chrobrego. Maturę zdał w 1928 roku w Kościanie i tutaj działał dalej w Kole Starszoharcerskim. W 1934 r. uzyskał tytuł Harcerza Rzeczypospolitej a w 1939 r. stopień harcmistrza. Wszechstronnie wysportowany, dlatego podjął studia na Uniwersytecie Poznańskim na kierunku wychowania fizycznego. Zrezygnował z tego kierunku po ośmiu semestrach i przeniósł się na Wydział Humanistyczny w tej uczelni. Ukończył go jako magister filozofii w 1931 r. W latach 1932-34 przeszedł przez różne kursy i ćwiczenia wojskowe, pracując w międzyczasie jako nauczyciel wychowania fizycznego w szkołach Kościana i Leszna. W 1935 roku w styczniu, został awansowany na stopień podporucznika. W 1938 roku odbył kolejne ćwiczenia, po których podobnie jak w 1935 r. oddelegowano go do pełnienia zadań specjalnych w Sieci Dywersji Pozafrontowej. Wymagało to częstej zmiany miejsca zamieszkania oraz pracy. W latach poprzedzających wybuch II wojny, mieszkał m.in. w Kościanie, Kórniku, Lesznie, Poznaniu i w Mosinie. Zatrudniany był w szkołach, jako nauczyciel wychowania fizycznego, a w rzeczywistości był dobrze wyszkolonym do pracy oficerem kontrwywiadu wojskowego, stad te częste zmiany miejsca zamieszkania. W lipcu 1939 r. prowadził w Ignalinie pod Wilnem kurs szkoleniowy dla młodszych instruktorów Chorągwi Wielkopolskiej ZHP, na którym wydawano instrukcję na wypadek wojny. W sierpniu tego roku został koordynatorem Pogotowia Harcerskiego w Poznaniu. W listopadzie powołał Komendę Harcerstwa Miasta a następnie Komendę Harcerstwa Polskiego, na których czele stanął. Współpracował ze Stronnictwem Narodowym, m. in. z szefem Narodowej Organizacji Bojowej w Poznaniu Antonim Wolniewiczem.

                Dr Marian Woźniak tak o nim napisał: „Leon Świętkowiak w działaniu organizacji kładł nacisk na organizowanie sprawnej służby informacyjno wywiadowczej, otoczenie opieką ideową młodzieży harcerskiej i organizację drobnego sabotażu. Był autorem „trójkowego” systemu działania, nie bacząc na fakty, że członkowie znali się osobiście ze służby w Pogotowiu Harcerskim. Sam kolportował m. in. w Mosinie pisma „Zerwij pęta” i „Polska Narodowa”. Gestapo aresztowało go 4 kwietnia 1940r. (wg Zdzisława Wojtczaka -„Słownik Biograficzny Absolwentów Kościańskiego Gimnazjum i Liceum z Lat 1923 – 1960, Zeszyt III, Kościan 2005, aresztowano go 16.X.1940 w Mosinie) W wyniku ciężkiego i długotrwałego śledztwa, Trybunał Wojenny Rzeszy na trwającej cztery dni sesji wyjazdowej Poznaniu, 21.03.1941r. skazał go na karę śmierci za przynależność do poznańskiej konspiracyjnej organizacji „Harcerstwo Polskie”. Wyrok zatwierdził szef Naczelnego Dowództwa Wehrmachtu feldmarszałek Wilhelm Keitel, a wykonano go 20.09.1941r. przez ścięcie gilotyną, w więzieniu przy ul Młyńskiej w Poznaniu.

Z Wojennym Pogotowiem Harcerskim w powiecie śremskim, współpracował w 1939 r. również Zbigniew Eichstedt, który następnie działał w Stronnictwie Narodowym tego powiatu. Z wiosną 1940 r. nastąpiło podporządkowanie placówek śremskich-kierownictwu poznańskiemu Stronnictwa Narodowego. Stronnictwo powołało organizację niepodległościową pod nazwą Obrona Narodu, które we wrześniu przekształciło się w Armię Narodową. Zdrada jednego z kurierów organizacji spowodowała aresztowania wśród członków Armii Narodowej okresie sierpień-październik 1941 r. w tym również Zbigniewa Eichstedta. Sądzony w Elblągu Eichstedt otrzymał wyrok śmierci. Wyrok został wykonany w więzieniu na ul. Młyńskiej w Poznaniu 22.08.1942 r. W tym samym roku, 8.04.1941 r. został aresztowany w Mosinie Antoni Jerzak pod zarzutem udziału w działającym w konspiracji Stronnictwie Narodowym. W wyniku śledztwa i przeprowadzonego procesu, Izba Karna Wyższego Sądu Krajowego skazała go wyrokiem z dnia 6.06.1942 r. na 3 lata pobytu w obozie karnym. Jerzak przebywał m.in. w Forcie VII, Wronkach. Wolność odzyskał w marcu 1945 r. Można się zastanawiać, co z innymi wydarzeniami w tym zakresie?

KOLPORTAŻ PRASY

Z materiałów prokuratora Mariana Świtońskiego, oddelegowanego do Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Poznaniu w latach 1970-1972, zgromadzonych w Muzeum Martyrologii w Żabikowie w sprawie aresztowań mieszkańców Mosiny w roku 1943 oraz dotychczasowych lokalnych publikacji na ten temat, wynikają pewne spójne ze sobą fakty. Część spośród aresztowanych głównie w 1943 roku i wcześniej, miała związek z kolportażem gazet, bądź stykała się z podziemną prasą. I tak: Eugeniusz Grenda na swoim podwórzu znalazł gazetkę „Dla Ciebie Polsko”, bracia Jarosław i Zdzisław Litke spotykali się z Zygmuntem Koźleckim, Teodorem Woźniakiem i kolportowali gazetki. Podobnie czynił Edmund Dolczewski w cegielni Maksymiliana Perkiewicza. Mieczysław Konieczny i Maria Kapczyńska zeznawali, że należeli do organizacji Szare Szeregi. M. in. organizacja ta kolportowała gazetki i ulotki o treści antyniemieckiej. Do tej organizacji należał również Zdzisław Kapczyński, aresztowany na osiemnaście miesięcy już na przełomie listopada/grudnia 1940 r. W/g małżeństwa M. i Z. Kapczyńskich, organizacja ta nie miała tajności. W 1942 roku aresztowano również Balbinę Chrabąszcz pod zarzutem kolportażu tajnych gazetek. W tej samej sprawie Irena Smaruj z d. Muszyńska zeznawała: „Podczas okupacji w naszym domu często schodzili się polscy harcerze-koledzy Władysława (Muszyńskiego). Przypominam, że do nas przychodzili Marian Szwedek, Henryk Dolczewski, Potocki, jeden z braci Prędkich Marian albo Mieczysław, Namysł… Podczas tych spotkań widziałam, że czytali jakieś ulotki w języku polskim.” Podobnie podał Marian Bolewski, któremu ojciec Antoni dał do czytania polskie tajne gazetki, drukowane na powielaczu. Nie orientował się i nie dociekał, skąd to ojciec miał. Władysława Nader o swojej córce Bożenie tak zeznała: „Kolegowała się z młodzieżą, z którą przedtem dojeżdżała do szkól w Poznaniu. Pamiętam, że jej znajomy był m. in. Dolczewski, Muszyński, Marian Szwedek. Wszyscy oni mieszkali prawie na jednej ulicy… Przypominam sobie, że Bożena na początku okupacji przynosiła do domu jakieś gazetki w języku polskim. Na moje pytanie, skąd je ma, odpowiadała „od kolegów”. Treść tych gazetek miała wyraźnie propolski charakter…” Helena Robakowska zam. Grześko, siostra Janiny Robakowskiej: „… w roku 1942 byłyśmy z siostrą po jakieś sprawunki w sklepie spożywczym w Mosinie w rynku u Niemca Mayera. W sklepie tym jako ekspedient pracował nasz nauczyciel Geppert. Kupiłyśmy wówczas pół litra nafty. Geppert nam tą naftę z butelki zawinął w jakąś gazetę, a następnie w szary papier. Okazało się później, że gazeta ta była w języku polskim, zawierała odezwy do Polaków, pocieszające, że niedługo będzie koniec wojny i podtrzymujące Polaków na duchu. Gazetkę tą po drodze do Krosinka przeczytałyśmy, a po przeczytaniu podarłyśmy w drobny mak. O tym, że otrzymałyśmy tą gazetkę nikomu w domu nie wspominałyśmy.” Stanisław Tomowiak w napisanych przez siebie „Wspomnieniach wojennych i obozowych rodziny Tomowiaków” tak pisze: „…Aresztowanie mojej rodziny we wrześniu 1943 r. było powiązane ze sprawą dr Witaszka. Po aresztowaniu brata Czesława w styczniu 1943 r. odwiedzał moich rodziców Michał Kałek, który był na usługach gestapo. Mama, nie podejrzewając nic złego, miała do tego człowieka pełne zaufanie, często rozmawiała o powodach aresztowania brata. Między innymi wspominała o gazetkach, które brat przynosił do czytania. Wkrótce po tym, wszystkich nas aresztowano. Michał Kałek przyczynił się do aresztowania wielu obywateli Mosiny.”

TAJNE ORGANIZACJE

Trudno też twierdzić, że redagowaniem gazetek i ulotek konspiracyjnych zajmowały się niezależnie od siebie pojedyncze, różne osoby. Była to akcja zorganizowana, nosząca znamiona pracy przygotowanej przez działającą tajną organizację lub organizacje. Takimi organizacjami, skupiającymi mosińskich harcerzy początkowo były „Biały Orzeł” a następnie Szare Szeregi, ideowo związane ze Związkiem Walki Zbrojnej, późniejszą Armią Krajową. W Mosinie członkowie Szarych Szeregów m.in. prowadzili nasłuch radiowy, kolportowali gazetki, zbierali informacje dotyczące ruchu transportów wojsk niemieckich, byli łącznikami z innymi organizacjami, prowadzili tajne nauczanie. Rekrutowali się głównie ze starszej młodzieży gimnazjalnej i harcerskiej, powyżej 16 roku życia. Do tej grupy należeli m. in.: Dolczewski Henryk, Figlerowicz Zofia, Grenda Henryk, Hoppe Józef, Zdzisław i Jarosław Litke, Jabłoński Edmund, Kałan Kazimierz, Kleiber Kordian, Konieczna Bożena, Konieczny Mieczysław, bracia Kukuccy - Bogumił i Kazimierz, Koźlecki Zygmunt, Bogusław i Romuald Lucknerowie, Maćkowiak Bogdan, Muszyńscy Wacław i Władysław, Nader Bożena, Namysł Tadeusz, Pachojka Aniela, rodzeństwo Papież - Sabina i Heliodor, Prętki Marian i Mieczysław, Strabel Leon, Strychalska Joanna i Szwedek Marian.

 Aresztowanie Leona Świętkowiaka spowodowało, że w 1941r w obawie przed dekonspiracją, K. Kałan, K. Kleiber, M. i M. Prętki, Z. Koźlecki i L. Strabel, ukryli w mieszkaniu rodziców Kałana przy ul. Garbarskiej 3, pokaźną ilość dokumentów organizacji. Żaden z nich w późniejszym śledztwie nie zdradził miejsca ukrycia. Z pomocą przyszedł przypadek. W 1960 r. w czasie remontu sufitu w domu przy ul. Garbarskiej 3 wypadła skrzynka, w której oprócz 3 sztuk broni krótkiej, naboi, ulotek KPP, 13 gazetek „Polska Narodowa”, wydanych od 9.04.1940r.do końca listopada 1940r, jednej gazetki „Zerwij pęta” z dnia 17.03.1940r, 11 biuletynów z wydarzeń na arenie międzynarodowej i kraju wydanych od 26.07.1941r.do 18.09.1941r., najciekawszymi znaleziskami były: książeczki służbowe Mieczysława i Mariana Prędkich, Mariana Szwedka, Kazimierza Kałana, Zygmunta Koźleckiego i Leona Strabla, książeczki pracy 19 DH im. Bolesława Chrobrego na rok 1938/39 z wykazem zastępów i imiennym wykazem członków, kronika drużyny za lata 1931/39, „Kronika wojenna” kończąca się wpisem o braniu zakładników z miejscowej ludności i zamykaniu ich w bożnicy żydowskiej, notes z zapiskami ze szkolenia broni, klisza fotograficzna z emblematem i napisem „Biały Orzeł”, niedokończony, ręcznie (prze)pisany tekst Statutu Białego Orła. Niektóre z punktów Statutu miały swoje odzwierciedlenie w czasie prowadzonego przez Niemców późniejszego śledztwa, np. „ 4) Sprzątać niebezpiecznych i przeciw naszemu Narodowi zawziętych Niemców i to, jakiemi bądź sposobami ale przed dokonaniem czynu nikomu o tem nie mówić, bo zwierzanie się odejmuje spokojność i rezygnację, potrzebne w śmiałych działaniach. Obeznać się w tym celu z truciznami i usuwać na bok wszelkie skrupuły sumienia, jako niewczesne w działaniach dla dobra Narodu. Nie wyłączać z tej kategorii ludzi nawet nie do niemieckiego należących narodu, nawet swoich ziomków jeśli ci z sercem służą Niemcom. 7) Nie tracić przytomności, nie zalękać się w czasie śledztwa. Na te dwa symptomata uwięzionych, Niemcy szczególniejsza dają baczność wielką do nich przywiązują wagę. Na widok śmiało i przytomnego odpowiadającego, inkwizytorowie niemieccy zwykli mówić: Er ist nich. 9) … Pisma patrjotyczne, obudzające nienawiść ku naszym nieprzyjaciołom, pośród innych upowszechniać powinien, ale ich nigdy u siebie trzymać nie będzie; jeśli by przypadkiem u niego znaleziono, ma się tłumaczyć, że nie wie, co to, i jakim sposobem do niego się dostało i że ktoś musiał to podrzucić.” Późniejsze aresztowania roku 1943, całkowicie rozbiły organizację harcerską i jej konspiracyjną działalność.

Podstawową kwestią jest odpowiedź na pytanie, czy w Mosinie działała inna tajna organizacja, współpracująca z dr Witaszkiem z Poznania? Przeglądając w połowie lat 70 ankiety ZBOWiD-u w Mosinie dotyczące spraw okupacji hitlerowskiej, zauważyłem, że jako powód aresztowań roku 1943 podawano i często dopisywano: afera trucicielska w Mosinie, sprawa doktora Witaszka, przynależność do tajnej organizacji. Składający ankietę nie podawali zakresu treści tych bardzo ogólnych haseł, ani też żadnych szczegółów dotyczących swojego udziału w tej sprawie. Czy były prowadzone jakieś działania konspiracyjne? Marian Latanowicz: „… nawiązałem kontakt z nauczycielem Stefanem Geppertem i nauczycielką Władysławą Rogowską. Geppert pracował jako ekspedient –kierownik sklepu u Niemca Mayera, Rogowska w przedsiębiorstwie sprzedaży węgla i skupu artykułów rolnych u Niemca Starka. W toku tych kontaktów z Geppertem i Rogowską zostałem wciągnięty do organizacji tajnego nauczania. Ja uczyłem w dwóch trójkach: w zespole uczniów gimnazjalnych Szwedek, Muszyński i Dolczewski i w zespole uczniów szkoły podstawowej: Tadeusz Czarnecki i rodzeństwo Janasikowie. W mieszkaniu dr Jurdzyńskiego był punkt kontaktowy dla łączników Mosiny z Poznaniem… poznałem się również z agronomem Sylwestrem Nowakiem zamieszkałym w Krosinku. Wspólnie z Nowakiem byłem na zebraniu polskich agronomów w Brodnicy pow. śremskiego. Na tym zebraniu po omówieniu spraw zawodowych doszło do omawiania zrębów organizacji podziemnej wojskowo-gospodarczej. Z wypowiedzi Nowaka wyraźnie wynikało, że chodzi o Związek Walki Zbrojnej. Nowak często wspominał o moim kuzynie Konradzie Latanowiczu, o którym wiedziałem, że należy do ZWZ i redagował gazetkę „Dla Ciebie Polsko”. Na tym zebraniu w Brodnicy ja zostałem wytypowany na komendant-kierownika rejonu Mosina na wypadek zmiany i przewrotu.” Józef Król urodzony w Świątnikach i Pieszyk Edmund z Rogalinka, aresztowani w marcu 1943 r. jako przyczynę aresztowania podawali przechowywanie i kolportaż tej gazetki. Teresa Skibińska: „…Z wypowiedzi mego męża orientowałam się, że mąż mój pracował w jakiejś organizacji podziemnej i współpracował z mgr farmacji Stefanią Dabińską oraz dr med. Edmundem Jurdzyńskim… Odnośnie przyczyn aresztowania męża to jak mi wiadomo były następujące: praca konspiracyjna, a nadto podejrzenia, że mąż mój truł bydło i konie m. in. u Niemca właściciela majątku Iłówiec, Lehmann-Nitsche.” Kukucki Bogumił: „ Ojcu zarzucano przynależność do Polskiej Organizacji Podziemnej. Ja też pracowałem w tej organizacji. W ramach pracy w tej organizacji przewoziłem z mosińskiej apteki, w której pracował mój znajomy Romuald Luckner takie artykuły jak: kwas piklenowy, chloran potasu i inne, które zawoziłem do Poznania i przekazywałem na umówione miejsce jakiejś młodej dziewczynie i to na umówione hasło”. Gertruda Jarmuszczak (Urbanowska) „Przypominam sobie, że pewnego dnia podsłuchałam rozmowę, jaką mąż prowadził w sąsiednim pokoju z Polakami. Mąż wówczas między innymi powiedział - jak Niemcy nas nakryją to nas wykończą. Mąż także chodził często do dr Jurdzyńskiego, od którego przynosił różne wiadomości na tematy polityczne.” Edward Geppert: „… W sierpniu 1942 w Mosinie byłem na pogrzebie ojca… matka powiedziała mi, że mój brat Stefan należy do podziemnej organizacji niepodległościowej, i że w tej organizacji jest podobno sekretarzem… ubolewała nad tym, że zarówno on jak i inni członkowie tejże organizacji przejawiają swoją działalność zbyt jawnie, co może szybko dojść do wiadomości Niemców… W styczniu 1943 r. bracia moi Stefan i Józef zostali aresztowani przez Gestapo…” W celu wyjaśnienia: Geppert pracował u Niemca, kupca i późniejszego burmistrza Karla Mayera, który zajął dom ze składem po rozstrzelanym Antonim Roszczaku, Rynek 23. Jednocześnie był księgowym w mosińskiej aptece, gdzie pracowała jego narzeczona Stefania Dabińska oraz Kazimierz Kałan i Romuald Luckner. Obok pod nr 1 w Rynku, w budynku Magistratu, na parterze mieściła się siedziba żandarmerii z komendantem Hermanem Beukenbusch. Nie należy się dziwić, że żandarmi mieli doskonałe pole obserwacji tego, co działo się nawet w zasięgu ich wzroku. Po aresztowaniu Kałana i rewizji w jego domu oraz w aptece, intensyfikacja działań śledczych poszła w kierunku wykrycia tajnej organizacji oraz domniemanych sprawców trucia ludzi, zwierząt oraz środków spożywczych np. mąki. Takie zarzuty były stawiane aresztowanym w styczniu i marcu 1943 roku. Zdecydowana większość z nich, nie miała na ten temat żadnych wiadomości i informacji. Zeznania wymuszano torturami, aby zmusić do przyznania się do przestępstw niepopełnionych i do obciążania innych tymi przestępstwami. Roman Moszak: „…przez pewien czas na Forcie VII przebywałem w jednej sali z grupą 54 mosinian. Poznałem wśród nich Skibińskiego, Jurdzyńskiego, i wielu innych. W rozmowie ze mną Geppert Stefan, Zygmunt Kurzawa, dr Jurdzyński i Skibiński mówili, że byli przez gestapo w Domu Żołnierza niesamowicie bici i w związku z tym przyznawali się do przynależenia do konspiracyjnej organizacji.” Kasper Dębosz: „… Opowiadali mi również o niesamowitych torturach jakie Gestapo stosowało wobec tych więźniów mosińskich, którzy w wyniku tych tortur przyznawali się do wmawiania im, a nie popełnionych czynów przestępczych. Chodziło o zatrucie kilku Niemców, którzy zmarli w Mosinie.” W sprawie padnięcia kilku sztuk bydła w Dymaczewie nie jest to niczym specjalnym, zważywszy, że było to zjawisko dość powszechne w tym okresie czasu. Podobnie trudno uwierzyć, że gospodarz Jan Jaworski sam zatruł swoje bydło, trucizną otrzymaną jakoby od Józefa Gierszola, z którym go skonfrontowano. Przyznał się do tego, czego nie zrobił. Chciał przez to uniknąć dalszego katowania, którego już w śledztwie doświadczył. Co miałby uzyskać w wyniku otrucia swojego bydła, oprócz aresztowania za popełniony czyn, będący sabotażem gospodarczym na szkodę Rzeszy? Halina Sarnecka w artykule „Gehenna kobiet”, tak wspomina spotkania z aresztowanymi i osadzonymi w Forcie VII kobietami z Mosiny: „Pewnego dnia w grupie kobiet wysłanych do sprzątania białego domku znalazła się też Stefania Dabińska. Wtedy to zwierzyła mi się z przeżytych tortur i faktu ostatecznego przyznania się do niepopełnionych win, gdyż – jak mówiła nie mogła dłużej wytrzymać bólu i sponiewierania. Wolała już wyrok śmierci. Ponieważ poznała częściowo naszą sprawę, mówiła z żalem: - Wy to będziecie umierać z dumnie podniesionymi głowami, bo faktycznie pracowałyście dla Ojczyzny, my zaś zginiemy nie tylko niewinne, ale w dodatku z piętnem trucicielek.

Z wypowiedzi Stefanii Dabińskiej wynikało, że nie akceptowała akcji trucicielskiej w walce z wrogiem. Mówiła mi tez, że pierwszy przyznał się Geppert. Miała o to do niego ogromny żal do czasu, aż zobaczyła jego palce zaropiale od wbijanych drzazg za paznokcie, jego umęczoną postać podobną raczej do zjawy niż do żywego człowieka. Wtedy wybaczyła mu wszystko, a mnie powiedziała: - na podstawie własnego doświadczenia wiem, że wytrzymałość na ból ma swoje granice, których przekroczyć się nie da.”

Na podstawie zeznań złożonych przed świadków można przypuszczać, że istniała i działała w Mosinie organizacja o charakterze konspiracyjnym. Jednak, jaki był jej zakres działania, z kim współpracowała- to trudno jednoznacznie określić i ocenić.

Warto też kilka słów poświecić akcji trucicielskiej dra Witaszka, w związku z takimi zarzutami kierowanymi do aresztowanych mieszkańców Mosiny. Hubert Zbierski w artykule „O Franciszku Witaszku” zamieszczonym w Pamiętniku Towarzystwa Miłośników Ziemi Kościańskiej 2009-2012 Tom XIII tak pisze: W styczniu 1992 r., zbierając materiały do cyklu artykułów Patroni naszych ulic drukowanych w Witrynie Śmigielskiej prowadziłem korespondencje z najstarszą córką Franciszka Witaszka, Marią-Jolantą Malinowską. W liście datowanym 5 luty 1992 r. Maria Malinowska niejako wraca do punktu wyjścia rozważań o działalności Franciszka Witaszka – Henryka Tycnera. Pisze: „w 1962 r. redaktor Głosu Wielkopolskiego Henryk Tycner pokusił się o napisanie artykułu pt. „Odwet doktora Witaszka” w Dookoła Świata [5 odcinków], a następnie książeczki pt „Ogień w ampułkach”.[Ten sam tekst, pod pseudonimem K. Ner, w serii MON Żółty tygrys, 1975]. Było to pierwsze opracowanie i bardzo niedoskonałe. Część faktów jest prawdziwa, ale uzupełniona fikcją napisaną na potrzeby ówczesnych władz politycznych.

Na podstawie dokumentu gestapo, znajdującego się w Instytucie Zachodnim, w którym dr Franciszek Witaszek po dwóch tygodniach tortur przyznał się do trucia Niemców przy pomocy trucizny zwanej LYCOPODIUM, opisał całą fantastyczną opowieść o lekarzu-trucicielu. Ten dokument wprowadził nawet w błąd historyków, którzy nie zadali sobie nawet trudu nad ustaleniem, co to jest lycopodium. A jak podaje Mała Encyklopedia Zdrowia-wyd. PWN, 1967 na s. 326-lycopodium, to proszek z neutralnych ziół [roślina lecznicza, chroniona z rzędu widłakowców – widłaki jednozarodnikowe o działaniu farmakologicznym] służący do obsypywania małych pigułek, by się nie sklejały. Jak widać, ojciec zakpił sobie nie tylko z gestapo, ale także z mało inteligentnych historyków i dziennikarzy. Druga sprawa dotyczy rzekomej produkcji bakterii tyfusu do stosowania wyroków śmierci na Niemcach. Tę sprawę też Tycner ubrał w szeroką fabułę, pozostawiając znak zapytania: gdzie znajdowało się to laboratorium?

Ta część listu kończy się konkluzją: „ Tak więc dr med. Franciszek Witaszek ani nie produkował trucizny ani też nie produkował bakterii tyfusu – jako środków do wykonywania wyroków śmierci, bo takich nie było.”

Jakże dramatycznie wyglądają przy tym stwierdzeniu wydarzenia i losy ludzi związane z masowymi aresztowaniami w Mosinie w 1943 roku. (cdn)

                                                                                                                             Jacek Szeszuła

Źródła: Muzeum Martyrologii w Żabikowie, akta OKP.III.Ds.9/70, Izba Muzealna w Mosinie

Barbara Mizerka – Jerzy Zielonka, HARCERSKI KRZYŻ, Kościan 2002

Adam Podsiadły – Powiat śremski w latach okupacji hitlerowskiej 1939-1945, Śrem 2006

Szkice z przeszłości Mosiny, Praca zbiorowa pod redakcją Tadeusza A. Jakubiaka, Poznań 1978

Józef Witkowski – Hitlerowski obóz koncentracyjny dla małoletnich w Łodzi. Zakład Narodowy im. Ossolińskich 1975

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Powstańcy z Mosiny i okolic
Powstańcy z Mosiny i okolic
Partnerzy
Pamięci
Pamięci "Hubala"