Sache Moschin 1943 (2)

JACEK SZESZUŁA

 

W poprzednim artykule starałem się skrótowo pokazać, jak doszło do rozpoczęcia tzw. SACHE MOSCHIN z jej późniejszymi tragicznymi konsekwencjami. W tym artykule chciałbym pokazać, jak się dalej rozwijała sytuacja …

                Z perspektywy minionego czasu, warto sobie uświadomić, dlaczego szef posterunku żandarmerii Herman Beukenbusch tak skwapliwie podnosił w swym raporcie zarzuty trucia mosińskich Niemców. Kim oni byli, skąd przybyli do Mosiny ?.

EDGAR HAACK ur. 6.03.1886 w Janischki (Litwa). Podobnie jak jego ojciec Karl, był z zawodu aptekarzem. Edgar ożeniony był z Hertą z d. Feyerabend, pochodzącą z Mosiny. Związek małżeński zawarli w Dorpacie (Estonia) 12.6.1916 r. Do Mosiny rodzina Haacków przyjechała na początku 1940 r. z Rygi. 1940 r. Po nagłej śmierci Edgara na atak serca 16.03.1940 r. aptekę przejęła żona Herta, która zatrudniła w niej m.in. swoją krewną Elfriede Krause. Mieszkali Rynek 3

KARL FEYERABENDur. 3.06.1866 w Durben (Rosja). Ojciec Rudolf z zawodu był kupcem. Karl ożeniony był z Molly z d. Winseler, która mieszkała w Mosinie. Związek małżeński zawarli w Goldingen (Kurlandia) 16.12.1892 r. Do Mosiny przyjechali podobnie jak rodzina Haack. Karl był teściem Edgara Haack. Mieszkali Rynek 3.

CARL EDUARD ARLT ur.27.7.1866 w Śremie. Jego ojciec Karl Gotlieb z zawodu był młynarzem. Carl ,praktykujący do chwili śmierci lekarz, wybudował dom przy obecnej ul. Wawrzyniaka a wówczas Saarlandstr. 1 (popularny „kokotek”, obecnie szkoła katolicka). Tam mieszkał ze swoją siostrą Klarą prowadził do końca I wojny światowej sanatorium OBRABAD, w którym leczył pacjentów kąpielami słonecznymi oraz stosując m in. zabiegi wodne. Dom z sanatorium łączył przerzucony przez kanał drewniany most, posadowiony na murowanych, ceglanych przyczółkach. Zmarł 28.10.1940 r. na atak serca (Herzschlag) Siostra jego przeżyła go zaledwie o kilka miesięcy, zmarła 22.06.1941.

OTTO HӦGŸ ur. w 1900 r. w Giessen w Hesji, najprawdopodobniej pochodzenia węgierskiego. Do Mosiny został przysłany przez władze niemieckie pod koniec 1940 r. wraz z żoną Elfriede Marie Eristine z d. Ploch oraz synami Udo i Reiner. 10.8.1941 r. urodziła się w Mosinie jego córka Urlika. Tutaj po kupcu Karlu Mayer, pełnił funkcję burmistrza. Był człowiekiem z wyższym wykształceniem o charakterze administracyjnym. Zamieszkał w domu, który przed II wojną światową wybudował mecenas Adolf Miczko, przy obecnej ul. Kilińskiego. Choć tego nie okazywał, był stosunkowo przychylnie nastawiony do polskiej ludności. W okresie jego burmistrzowania, nie było w Mosinie większych aresztowań. 4 października 1942 roku, po rozegranym meczu piłki nożnej, w którym brał udział jako zawodnik, na skutek dolegliwości w jamie brzusznej został przewieziony do Szpitala Miejskiego w Poznaniu. Tam zmarł 7.10 1942 r. Niemiecki lekarz dokonał następnego dnia sekcji zwłok. Rozpoznanie – Ileus (niedrożność jelit, skręt kiszek). Jego zwłoki przywieziono następnie do Magistratu. Pochowano go na miejscowym cmentarzu ewangelickim przy obecnej ul. Poniatowskiego.

                Sądzę, że pokazanie Polaków, jako tych, którzy podstępnie trują przedstawicieli niemieckiej elity mieszkającej w naszym mieście, miało spowodować i wywołać psychozę strachu i zagrożenia. Takiej, niezmiernie groźnej dla miejscowych Niemców sytuacji, funkcjonariusze policji i bezpieczeństwa musieli się zdecydowanie przeciwstawić.

                Trzeba też chociaż skrótowo pokazać sylwetki mosińskich położnych, kobiet wykształconych w wykonywaniu swojego zawodu. Postawiony im zarzut uśmiercania noworodków wydaje się być absurdalny. W raporcie Hermana Beukenbuscha nie ma żadnej wzmianki na temat warunków życia polskich rodzin w trzecim już roku okupacji, nieprawidłowego odżywiania się, braku podstawowej i systematycznej opieki lekarskiej, ciężkiej wyniszczającej pracy, stresów codziennego życia. Te czynniki bezpośrednio wpływały na zdrowie i kondycję fizyczną matek i narodzonych dzieci w tamtym czasie. Kim były położne mosińskie?

                DYBIZBAŃSKA WIKTORIA z PIASECKICH, ur. 15.12.1891 w Niwce. W Mosinie mieszkała przy ul. Poznańskiej wraz z mężem Józefem, obuwnikiem z zawodu. Porody dzieci w Mosinie i okolicy odbierała już od lutego 1929 r.(w/g księgi urodzeń). Aresztowana 29.1.1943 r. wywieziona do Fortu VII a następnie do KL Auschwitz, nr obozowy 61340. Zmarła 19.12 1943 r.

                MIKŁAJCZAK MARIA z SZAŁÓW, ur. w 1883 r. najprawdopodobniej w Ostrowie Wlkp. Pracę w Mosinie rozpoczęła na początku 1935 r. Do Mosiny z mężem Ignacym i synem sprowadziła się na stałe w październiku 1935 r. Zamieszkała w Rynku pod nr 12. Nieprzerwanie odbierała porody do 19.11.1942 r. Ostatni, to narodziny Niemki Else Wacker. Aresztowana 29.1.1943 r. i wywieziona do Fortu VII i następnie do KL Auschwitz, gdzie zmarła w kwietniu 1945 r.

                MĘCLEWSKA JOANNA z RESLERÓW, ur.22.07.1895 we Wrześni. Około 1925 r. zamężna Joanna zamieszkała w Warszawie, gdzie podjęła naukę w Szkole Położnych przy Klinice Ginekologicznej na ul. Karowa. Tam też zaczęła swoją pierwszą pracę. Po śmierci męża wróciła do Wielkopolski i powtórnie wyszła za mąż za Mariana Męclewskiego. Od września 1936 r. zamieszkała w Mosinie w Rynku pod 25 a od 12.12.1937 pod nr 18. W tym okresie mąż Marian prowadził w kamienicy nr 6 własny sklep z obuwiem. W czasie okupacji jej mężowi Marianowi odebrano sklep i przesiedlono ich do pokoiku na strychu domu pod nr 28. (Berliner-Hof) W 1942 r. kolejna przeprowadzka, tym razem na Mühlenstr. 11a (dom p. Kurka, obecna ul. Sowiniecka) Ze względu na niemiecko brzmiące nazwisko RESLER, miejscowe władze okupacyjne wielokrotnie proponowały jej przyjęcie tzw. „volkslisty. Była nieugięta i zawsze konsekwentnie odmawiała. Została aresztowana 29.01.1943 r. Więziona była w Forcie VII, torturowana na przesłuchaniach w Domu Żołnierza, przewieziona następnie do KL Auschwitz jako więzień nr 61339. Zmarła na bloku szpitalnym na tyfus, po przebytym uprzednio durze brzusznym, 22.01.1944 r.

                2 marca 1943 r. doszło w Mosinie do kolejnej fali aresztowań. Było to zapewne w wyniku uzyskanych informacji w prowadzonym brutalnie i intensywnie śledztwie, od końca stycznia tego roku. Aresztowano wówczas Cieślewicza Stanisława lat 45, Czechowskiego Władysława lat 18, Dolczewskiego Henryka lat 19, Dolczewskiego Józefa lat 47, Dolniaka Jana, Hemerlinga Wawrzyna lat 69, Iwicką Janinę lat 23, Jabłońskiego Edmunda lat 24, Jaworskiego Teodora lat 32, Jarmuszczaka Stanisława lat 39., Kaczmarka Stanisława lat 49, Koniecznego Mieczysława lat 24, Korcza Franciszka lat 54, Kurkiewicza Bernarda lat 48, Kurzawę Zygmunta lat 37, Jarosława i Zdzisława Litke 16 i 18 lat, Maćkowiaka Bogdana lat 23, Morellę Władysława lat 24, Nowaczyka Czesława lat 31, Nowaka Sylwestra, Olejnika Jana lat 28, Przybyła Antoniego lat 36, Urbanka Józefa, Woda Marcelego lat 19 oraz innych mieszkańców naszego miasta.

                Jak wynika z zeznań tych, którzy przeżyli gehennę wojny, składanych przed Marianem Świtońskim, Wiceprokuratorem Wojewódzkim w Poznaniu w latach 70, aresztowania osób miały miejsce w różnych porach dnia oraz podczas nocy. Zawsze prowadzącym aresztowanie cywilom, towarzyszył umundurowany funkcjonariusz lub było ich kilkoro. Procedura aresztowania była z reguły połączona z rewizją pomieszczeń domowych, często prowadzącą do ich dewastacji np. przez zrywanie podłóg. Prowadzący aresztowanie niezmiernie rzadko odpowiadał na pytania przerażonych domowników odnośnie powodów i dalszych losów aresztowanych. Zbywał to milczeniem lub lakonicznym stwierdzeniem, że wrócą. Aresztowanych przewożono do Fortu VII. Stamtąd, transportem samochodowym trafiali na przesłuchania do siedziby gestapo w Domu Żołnierza. Jak przebiegało przesłuchanie – cytuję fragmenty zeznań tych, którzy je przeżyli.

                PRZYBYŁ ANTONI: „..Gdy pierwszy raz przewieziono mnie do Domu Żołnierza, przywiązano moje ręce i nogi do jakiegoś postumentu jakiś SS-man powiedział mi wówczas „teraz gadaj łotrze co wiesz”. Ja na to im powiedziałem, że nic nie wiem i dlatego też nic nie mogę mówić. Na to trzech SS-nów poczęło mnie masakrować bykowcem po całym ciele i to tak silnie, że straciłem przytomność. Pamiętam, że mnie wodą cucili, dalej mnie zaczęli bić do utraty przytomności. Przypominam sobie również, ze podczas tego bicia jeden z SS-manów powiedział mi „tak ładnie koniki podkuwałeś, a ile ich łotrze potrułeś”.

                EDMUND JABŁOŃSKI: „..gestapo zarzucało mi przynależność do polskiej organizacji podziemnej. …Pokazywali mi nawet jakieś pismo z podrobionym podpisem mojego ojca, że należałem do takiej organizacji. Gdy się nie przyznawałem, gestapowcy poczęli mnie bić po całym ciele bykowcami aż do utraty przytomności. Gdy po ocuceniu mnie wodą ponownie nie przyznałem się do przynależności, przywiązano mnie paskami do kozła tzw. „Maryśki” i znowu poczęli mnie bić bykowcami. Na skutek tych tortur nie mogłem przez 2 tygodnie chodzić”.

JAROSŁAW LITKE: „..Podczas pobytu w Forcie byłem dwa do trzech razy przewożony do Domu Żołnierza w Poznaniu i tamże przesłuchiwany przez gestapo. …Podczas tych przesłuchiwań funkcjonariusz gestapo systematycznie bił mnie szpicruta po twarzy i po całym ciele”…

                PIASKOWSKA TERESA JADWIGA: „..Jestem siostrą Janki Iwickiej… W czasie wojny pracowałaona jako kasjerka w sklepie niemieckim z artykułami spożywczymi i gospodarstwa domowego w Mosinie…. W marcu 1943 roku moja siostra Janka została tymczasowo aresztowano i umieszczona w Forcie VII w Poznaniu… Jedynie raz w miesiącu można jej było posłać paczkę żywnościową i czystą bieliznę. Przypominam sobie, że za każdym razem otrzymywaliśmy od Janki bardzo pokrwawioną bieliznę. …Jankę i inne więźniarki wożono na przesłuchy do Poznania do Domu Żołnierza gdzie ich straszliwie bito. Janka była do tego stopnia pobita, że przez trzy dni nie uzyskała przytomności..”

Bicie aresztowanych musiało być potworne, niemożliwe do zniesienia i wytrzymania, odbierało zdolność logicznego myślenia. Jarosław Litke będąc na konfrontacji, nie poznał od razu przyprowadzonego, skatowanego Zygmunta Koźleckiego. Podobnie Marceli Woda nie rozpoznał przedstawionego mu zmasakrowanego rzeźnika Stanisława Cieślewicza. Na podstawie złożonych zeznań aresztowanych w styczniu i marcu 1943 roku, można odtworzyć, jakie zagadnienia szczególnie interesowały śledczych. Były to: istnienie w Mosinie tajnej organizacji, jej struktura, skład osobowy i formy oraz płaszczyzny działania, współpraca i powiązania z innymi ośrodkami, prasa podziemna i jej kolportaż. Gwałtowność i brutalne metody prowadzonego śledztwa powodowały, że w kwietniu wśród aresztowanych były już pierwsze ofiary śmiertelne. Byli to:

JARMUSZCZAK STANISŁAW, ur. 18.04.1904 w Herne (Niemcy), kupiec zajmujący się wełnami i innymi materiałami tekstylnymi. Prowadził swój sklep w rynku. W czasie II wojny sklep zlikwidowali Niemcy a Stanisław Jarmuszczak otrzymał pozwolenie na otwarcie zakładu fotograficznego. Dnia 1 kwietnia 1943 r. zmarł w wyniku tortur w prowadzonym śledztwie. Miał wtedy 39 lat.

KACZMAREK STANISŁAW, ur. 13.04.1894 w Dobrzycy, powstaniec wielkopolski, mistrz piekarski, zmarł na skutek zastosowanych tortur w śledztwie w dniu 3 kwietnia. Z zeznań wynika, że nigdy nie chorował. W chwili zgonu liczył 49 lat.

BERNARD KURKIEWICZ, ur.27.3.1895 w Mosinie, mistrz stolarski, jego dziełem była m.in. boazeria dookoła ołtarza wielkiego w wyremontowanym w latach 1938/39 kościele p.w. św. Mikołaja w Mosinie, w/g projektu inż. Zbijewskiego z Poznania. Zmarł w wyniku odniesionych w śledztwie ran, 10 kwietnia. Miał 48 lat.

JANKOWSKI STANISŁAW, ur.12.04.1883 r. maszynista w cegielni, aresztowany 28.02.1943 roku – zginął w Forcie VII 11.04.1943 r. W/g oficjalnego komunikatu zmarł na serce. (nigdy nie chorował). Ukończył 60 lat.

HEMERLING WAWRZYN ur. 5.8. 1874 w Mosinie, mistrz masarski, zmarł 24 kwietnia w wyniku tortur zadanych w śledztwie. Był w 69 roku życia.

WOJCIECH BACHERT ur. 20.4.1902, maszynista, aresztowany 9 kwietnia, został stracony w Forcie VII 24 kwietnia. Miał 41 lat.

                9 kwietnia 1943 roku miały miejsce kolejne aresztowania. Aresztowano ponad 15 mieszkańców, których umieszczono w szopie na podwórzu Magistratu a w nocy przewieziono ich do Domu Żołnierza. Stamtąd trafili do Fortu VII. Niektórzy spośród nich mieli kontakt z aresztowanymi i osadzonymi wcześniej w Forcie VII mieszkańcami naszego miasta. Ich wygląd był przerażający.

 JAN SZESZUŁA: „...Najbardziej byli torturowani Jurdzyński, Geppert, Kaczmarek. (Kurkiewicz, Kaczmarek zmarł 3 kwietnia, dop. J.Sz.) Byli ze mną na celi 60. W celi można było z nimi rozmawiać. Na Jurdzyńskim pod wpływem batów ubranie było w strzępach. Został więc ubrany w kombinezon roboczy i drewniaki. Kaczmarek (Kurkiewicz dop. J.Sz.) został tak zbity, że ciało od szyi do pośladków było zakrwawione i czarne. Zmarł w nocy. Geppert miał rany ropiejące na pośladkach, głębokie, wielkości dłoni. Widziałem to, gdy wywołano go na korytarz i robiono mu prowizoryczny opatrunek. W kilka dni później zobaczyłem, że Geppert ma palce (czubki) całe opuchnięte, popalone…” Tak więc, od stycznia nieprzerwanie trwał dramat przesłuchań…

Należy odpowiedzieć na pytanie: czy w Mosinie podczas okupacji istniała tajna organizacja konspiracyjna, której działanie spowodowało tak tragiczne w odwecie niemieckim skutki ?

Tekst: Jacek Szeszuła

Wyszukiwarka
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Partnerzy
Powstanie Warszawskie  II
Powstanie Warszawskie II