Rodzą się pytania

 

 JACEK SZESZUŁA

 

Dramatyczne wydarzenia związane z publiczna egzekucją 15 Polaków w 1939 r. są obecne w pamięci mieszkańców naszego miasta i gminy. Każdego roku o tym czasie powraca ten temat w różnych artykułach miejscowej prasy. Poddając analizie dotychczasowe materiały, można zauważyć pewne niespójności i niedomówienia. Stały się one pretekstem do wnikliwszych badań i – jak się okazało – konieczności uściślenia pewnych faktów…  

 

 

Dotychczas o tych wydarzeniach ukazały się 2 zwarte opracowania:  „Szkice z przeszłości Mosiny” pod red. Tadeusza Jakubiaka – artykuł „Mosina  czasie wojny i okupacji hitlerowskiej” autorstwa R. Perły i J. Szeszuły (KAW, 1979) oraz „Dopóki żyje pamięć” (Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska, Mosina 2009). Dużo światła na ogólną sytuację rzuca też praca Szymona Datnera „55 Dni Wermachtu w Wielkopolsce”….Poddając analizie dotychczasowe materiały, można zauważyć pewne niespójności i niedomówienia. Które moim zdaniem należy spróbować wyjaśnić pomimo, że upłynęło już 72 lata. Rodzą się następujące pytania:

 

Ilu właściwie było zakładników aresztowanych w związku z rozstrzelaniem?

Czy w bóżnicy, w tym czasie, przebywali też inni zakładnicy?

Kiedy zakładnicy zostali zwolnieni?

Ile było wozów do przewożenia zwłok i od kogo? Kto był wyznaczony do tych czynności?

 

22 zakładników

Najwcześniejsze relacje dotyczące tych wydarzeń datowane są na wrzesień 1945 r. i różnią się miedzy sobą – stąd próba uporządkowania faktów w odpowiedziach na postawione wyżej pytania.

W związku ze sprawą, z relacji W. Kleibra, W Hertiga, J. Mansfelskiego, W. Roszczak, K. Myszkiera – złożonych w dniach 25-30.09.1945 r. wynika, że aresztowania miały miejsce 17-18.10.1939 r. W mosińskiej bożnicy przebywali wówczas: W. Kleiber, St. Jaworski, S. Królak, L. Baraniak, St. Kozak, J. Cierżniak, F. Kołtoniak, L. Kołtoniak, A. Kujath, P. Bartkowiak, W. Matuszak, J. Lewandowski, Walentyna Roszczak, A. Roszczak, A. Szymański, K. Myszkier, J. Mansfelski, J. Frąckowiak, W. Litke, B. Morkowski, W. Hertig, K. Rakowski (proboszcz z Żabna), W. Frankowski. 20.10.1939 r. w godzinach południowych dowieziono lekarza z Kórnika – R. Gawrona (egzekucja w Kórniku ok. godz. 10.30). Wynika  z tego że w bożnicy w godzinach dopołudniowych, w dniu 20.10.1939 r. przebywało 22 zakładników mężczyzn i 1 kobieta tj. 23 zakładników. (W. Hertig w relacji z 27.09.1945 r. podaje tylko 21 zakładników – mężczyzn). Po dowiezieniu R. Gawrona, W BOŻNICY BYŁO 24 ZAKŁADNIKÓW, w tym 1 kobieta – Walentyna Roszczak. Po tym, na skutek interwencji miejscowych Niemców zwolniono dwóch: K Myszkiera i L. Kołtoniaka.

Po przeprowadzeniu zakładników na posesję nr 7. – Michała Stanikowskiego, BYŁY TAM 22 OSOBY – 21 mężczyzn i 1 kobieta Walentyna Roszczak (relacja W. Roszczak z 30.09.45 r.) „…Do samej sprawy z dnia 20.10.1939 r. oraz dni poprzednich nic więcej nadto, co zeznają inni współaresztowani ze mną, dodać nie mogę. Po owym sądzie na sali p. Stanikowskiego w dniu 20, odtransportowano mnie do miejscowego wiezienia miejskiego…”.

Uderzające jest to, że żaden z 6 zakładników nie wspomina o tym. Tak silne przeżycie osobiste, czy też W. Roszczak została zamknięta w osobnym pomieszczeniu?

Areszt w magistracie

Spośród 22 osób wyrokiem „sądu” do rozstrzelania przeznaczono 15, natomiast 6 z nich, tj. W. Hertiga, W. Kleibra, J. Manfelskiego, W. Litke, B. Morkowskiego i ks. K. Rakowskiego ustawiono przy ul. Budzyńskiej, bokiem do miejsca egzekucji,. aby patrzyli na to. W „Szkicach z przeszłości Mosiny”, autorzy r. Perła i J. Szeszuła mylnie podają na str. 96 liczbę zakładników, którzy uniknęli rozstrzelania – 5, a na stronie 97, dodają 6-tego zwolnionego przez dowódcę egzekucji ks. Rakowskiego. Ten sam błąd dokładnie powtórzyli autorzy publikacji „Dopóki żyje pamięć” wydanej przez Nowoczesną Rzeczpospolita Mosińską, podając najpierw 5 zakładników i dalej, dodając ks. Rakowskiego (str. 9).

W przypadku W. Roszczak (7 zakładnik), można się opierać tylko na cytowanej wyżej relacji z września 1945. Z relacji W. Hertiga wynika, że areszt miejski urządzony był w magistracie, a magistrat w tamtym czasie mieścił się w budynku przy obecnej ul. Słowackiego 8 W. Roszczakowej, nie było więc podczas przebiegu egzekucji  na posesji M. Stanikowskiego. Była w innym miejscu – w areszcie w magistracie. Z perspektywy czasu wydaje się dziwne, że nikt nie zauważył jej przemieszczenia. Powtórzenia o „areszcie”, „więzieniu po egzekucji” znajdują się  w relacjach J. Mansfelskiego, L. Haendschke, W. Kleibra. Zaprzeczają tym samym informacji mylnie podanej przez R. Perłę i J. Szeszułę (str.97), a powtórzonej następnie przez autorów opracowania „Dopóki żyje pamięć” (str.9) o areszcie w bożnicy, wbrew dostępnym dokumentom źródłowym.                     

Zakładnicy, którzy uniknęli egzekucji, w swoich relacjach z 1945 r. nie podali nikogo, kto wraz z nimi znajdował się dodatkowo w tym czasie w bożnicy. W dokumencie Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciw Narodowi Polskiemu w Poznaniu z dnia 16.04.2009 r. ( w posiadaniu Lidii Szyrej i Marii Bartkowiak), wymienia się również Jana Kluge, Stefana Cieślewicza, Mariana Mączyńskiego. Była to normalna praktyka stosowana przez okupanta, aby terrorem zapewnić spokój. Wytypowani „musieli się stawić codziennie wieczorem na miejsce i rano byli zwalniani. Spis zakładników sporządzał zastępca burmistrza, Niemiec Preis Oskar”. (relacja z 09.1945 St. Kołtoniaka). Liczba zakładników nie była ściśle określona: np. na noc z 28/29.09.1939 r. musiało stawić się 6, a na noc z 11/12.11.1939 r. aż 12-tu. Być może ta liczba mogła mieć związek z ewentualnymi próbami obchodzenia Święta Niepodległości.

Na temat zwolnień zakładników  bożnicy brak jest jednoznacznych informacji. Leon Kołtoniak został zwolniony 20.10.1939 r. w godzinach przedpołudniowych. Miał polecone, aby iść do domu w Żabnie i nigdzie nie zbaczać (relacja córki K. Wójciak zd. Kołtoniak). Kazimierz Myszkier – po przywiezieniu R. Gawrona z Kórnika  (relacja K. Myszkiera z 09. 1945 r.). Brak jest natomiast informacji,  w jakim momencie zostali zwolnieni J. Kluge, S. Cieślewicz, M. Mączyński. Inaczej przedstawia się sprawa 6 zakładników stojących u wylotu ul. Budzyńskiej i Walentyny Roszczak będącej w areszcie. Zaraz po egzekucji, prowadzący ją major (relacja W. Kleiber – 09.1945 r.) podszedł do nich i zwolnił ks. K. Rakowskiego z Żabna. Pozostałych 5-ciu pod eskortą odprowadzono do „więzienia miejskiego” w magistracie, gdzie przebywała W. Roszczak – żona rozstrzelanego Antoniego. 21.10. 1939 r. w godzinach dopołudniowych, zostali zwolnieni” W. Litke, W. Hertig, W. Kleiber, J. Mansfelski. Radcę kolejowego Bolesława Morkowskiego i Walentynę Roszczak, przewieziono w tym samym dniu do więzienia powiatowego w Śremie (relacja W. Roszczak z 09.1945 r.) R. Perła i J. Szeszuła w „Szkicach…”(str. 98) podają 3 zwolnionych, co również, jak w przypadku przytoczonych wcześniej błędów.

 

 

Ile było wozów

Zagadnienie przewiezienia ciał rozstrzelanych na miejscowy cmentarz, nie zostało nigdzie dotąd opisane. Tragiczny akt zbrodni na rynku w Mosinie, odsunął na plan dalszy inne, towarzyszące mu okoliczności. Na ten temat, wiemy zatem bardzo mało. W rozmowach powtarza się nazwisko Roberta Kocha, syna Oskara, zamieszkałego na gospodarstwie przy ul. Taczanowskich 12 (obecnie rozwidlenie ul. Sowinieckiej i Farbiarskiej). Robert Koch (rocznik 1916) organizował podwody do przewiezienia rozstrzelanych, po egzekucji typował na rynku mężczyzn do ładowania zwłok na wozy… Helena Konieczna (zd. Węcławek),wdowa po Mieczysławie, tak wspomina: „…18 października 1939 r. w godzinach popołudniowych, zjawił się na podwórzu młody człowiek na rowerze (gospodarstwo prowadzone przez Marcina Węclawka – ojca pani Heleny,  po wojnie – Zakład Wylęgu Drobiu przy ul. Leszczyńskiej 25, obecnie budynek przedszkola „Koniczynka” i budynek gospodarstwa p. Kazimierza Żakowskiego: przyp. autor). Był Niemcem, znaliśmy go (Robert Koch: przyp. autor). Zawołaliśmy ojca, który otrzymał od niego polecenie, aby w dniu następnym przygotował wóz taki, który będzie miał tylko podłogę bez boków, a na podłodze miał być wysypany piasek… . Naszym wozem, którym pojechał „chłopak” (młody robotnik rolny od koni i krów: przyp. autor) odwożono zabitych na miejski cmentarz…Nasz wóz był cały pokrwawiony i ojciec już go nie używał…”.

Na  19.10.1939 r. władze okupacyjne zarządziły stawienie się mieszkańców na rynku, na godz. 16.00. Nakazano później rozejście się i  ponowne stawienie w dniu 20.10.1939 r. Rodzą się pytania: kto pomagał 20.10.1939 r. grabarzowi Fr. Nowackiemu kopać przed południem mogiłę na 15 ofiar? (relacja Fr. Nowackiego z 30.09.1945 r. „…Do pomocy przy wykopaniu grobu przysłał mi burmistrz niemiecki 13 Polaków…”) kogo jeszcze zmuszono do dostarczenia podwody na dzień 20.10.1939 r.? Były 3 wozy… Kogo z tłumu obserwującego egzekucję, wyciągnął R. Koch do załadowania zwłok na wozy? Czy wyznaczeni mieszkańcy musieli udać się na cmentarz zrzucać zwłoki do grobu?

Marian Obierski: Wraz ze starszym bratem Kazimierzem, pod wieczór ok. 18.00 byliśmy na naszym ogrodzie (ul. Targowej). Nie było wówczas drzew owocowych, ani też ogródków „przy barwie”. Mieliśmy widok na rejon cmentarza. Widzieliśmy, że palono tam ognisko. Później okazało się, że palono słomę z wozów, na której przewożone były zwłoki rozstrzelanych.”

Na razie są to pytania bez odpowiedzi, a czas niestety jest nieubłagany i jest to ostatni moment na uzyskanie chociażby szczątkowych informacji. Stąd serdeczny apel do Czytelników, o podzielenie się wszelkimi, nowymi wiadomościami związanymi z poruszonym tematem i pytaniami, które chociaż po części uzupełnią „lukę” w naszej wiedzy…

 

Na koniec – kolejne sprostowania:

„SZKICE Z PRZESZŁOŚCI MOSINY…” pod red. T. Jakubiaka: na str. 97 przy wykazie rozstrzelanych wymieniony jest Wiktor Matuszczak, którego nazwisko faktycznie brzmi – Matuszak.

 

„DOPÓKI ŻYJE PAMIĘĆ” wyd. Nowoczesna Rzeczpospolita Mosińska: na str. 9 wymieniono Bolesława Murkowskiego, którego nazwisko faktycznie brzmi „Morkowski”; na str. 9 wymieniono Jana Mansfelda, którego nazwisko faktycznie brzmi – Mansfelski, na stron 12 wymieniona jest Franciszka zd. Luckuer, a chodzi o Franciszkę zd. Luckner, na str.14 wymieniona jest Marianna zd. Zimowiska, faktycznie zd. Gimzicka, na str. 18 podana jest błędna informacja dotycząca czasu pobytu Walentyny Roszczak w areszcie, iż przebywała w nim 8 miesięcy, a faktycznie 3 miesiące. Wreszcie, w biogramie Alojzego Kujatha, w tej samej publikacji na str. 15 podano, iż urodził się on w Żulkowie powiat Jarocin, podczas gdy miejscem urodzenia A. Kujatha był Żerków powiat Jarocin. Ponadto A. Kujath nie był nauczycielem w Żabnie, jak piszą autorzy „Dopóki żyje pamięć”, lecz nauczycielem w Żabinku…

 

 

  

 

    

 

 

Wyszukiwarka
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Partnerzy
1 DPanc. gen. Maczka
1 DPanc. gen. Maczka