Od ochronki do Caritasu


JACEK SZESZUŁA

Jestem przekonany, że każdy wie, gdzie w Mosinie znajduje się „przedszkole koło cmentarza”, tym bardziej, że to w jego murach przebywało już kilka pokoleń mieszkańców Mosiny. Gorzej, jeśli spróbujemy coś powiedzieć na temat jego historii. Powód tego jest prozaiczny. Dotychczas brak było o tym większej wzmianki, nawet na stronie internetowej przedszkola. Czas ucieka, fakty zacierają się w pamięci, odchodzą kolejne roczniki naszych mieszkańców, w tym byłych przedszkolaków tej najstarszej mosińskiej placówki. Stąd próba choćby częściowego wypełnienia tej naszej lokalnej „białej plamy”.
Władze mosińskiego magistratu z burmistrzem połowy lat 20 w Mosinie Józefem Mayerem, zdawały sobie sprawę z powagi i palącej konieczności rozwiązania problemu zorganizowanej opieki nad najmłodszymi dziećmi. Miasto rozwijało się pod względem ludnościowym i gospodarczym. Na narożniku ulic Poznańskiej i Kościelnej, w parterowym domku po byłym szpitalu św. Stanisława i zarazem przytułku dla ubogich, już w połowie lat 20, w jednym pokoju działała ochronka miejska. Opiekę nad dziećmi sprawowała p. Żak (imię?). Trudno obecnie określić, czy był jakikolwiek podział na grupy wiekowe. Z posiadanej fotografii wynika, że nie. Do zdjęcia pozują różni wiekiem wychowankowie z jedną tylko opiekunką. Miejsce zrobienia fotografii do dzisiaj nie uległo zmianie.
Jak można było się wówczas bawić przy tak dużej liczebności dzieci na tak małej przestrzeni i jednocześnie sprawować nad nimi opiekę – trudno to sobie obecnie wyobrazić. Było to wówczas czytelnym sygnałem o konieczności rozwiązania tego nabrzmiałego problemu. W podobnym tonie nawiązywał do tej sytuacji KURYER POZNAŃSKI z dnia 22.08.1925 r. – (Ochronka). „Dotychczas schodzą się nasi malusińscy do ciasnego pokoiku w szpitalu, ale jest nadzieja, że w r. 1926 stanie nowy okazały gmach pod nazwą „Ochronka miejska” [podkr. J. Sz] i to za zgodną uchwałą Rady Miejskiej z pomocą dobrowolnych składek, które się zeszłej niedzieli rozpoczęły”. (zeszła niedziela – t. j. 16.VIII. J. Sz.) Realizując ten pomysł, już 16 XI 1925 roku ukazał się KURYERZE POZNAŃSKIM kolejny następujący artykuł:
„W mieście naszem podjęto myśl wybudowania wzorowej ochronki. Stworzono komitet honorowy, w skład którego wchodzą pp. wojewoda Bniński [Adolf hrabia herbu Łodzia], ks. biskup Łukomski [Stanisław Kostka], kurator Chrzanowski [Bernard], prezes Izby Handl. Przem. dr. Pernaczyński [Stanisław, Prezydent Izby Przemysłowo-Handlowowej], i prezes Dobrzycki [Bogusław herbu Leszczyc, Dyrekcja Okręgowych Kolei], w kom.[itecie wyk[onawczym] zasiadają pp. dyr. Bieńkowski [Wincenty], ks. prob. Kałkowski [Erazm], W. Podemski [Wojciech, dyr. BARWY] i burm. Mayer [Józef], a do wspólnego komitetu należy cały szereg miejscowych i okolicznych księży i obywateli. Komitet ten wydał następującą odezwę: „Podpisany komitet podjął się dzieła wybudowania wzorowej ochronki w Mosinie pod Poznaniem, gdzie znajduje się około 250 dzieci w wieku przedszkolnym od 2 do 7 lat. Rodzice, przeważnie biedni robotnicy, pracujący większością w okolicznych fabrykach i warsztatach kolejowych, zmuszeni są zostawiać dzieci bez należytej opieki. Jakie są skutki tego, wiemy aż nadto dobrze. Musi się więc niemi zająć społeczeństwo. Trzeba koniecznie położyć kres deprawacji wywołanej wojną, trzeba bronić tego, co mamy najdroższego w społeczeństwie i od czego zależeć będzie przyszłość narodu – trzeba chronić naszą młodzież. Naród, który nie chce mieć dużo więzień – musi wychować sobie obywateli – musi budować ochronki. Podpisany komitet zwraca się przeto do W.P. z gorącą prośbą o poparcie wzmiankowanej akcji, choćby najmniejszym datkiem, który z całą wdzięcznością przyjęty będzie. W tym celu załącza się do niniejszej odezwy blankiet nadawczy P.K.O. nr. konta 207 530. Wiemy, że W.P. prośbie naszej nie odmówi i ze względu na szlachetny cel tej akcji miarę możności poprze nasze usiłowania, za co z góry składamy serdeczne „Bóg zapłać”.
Niektóre z tych myśli są aktualne do dzisiaj. Wyglądało na to, że przy zaangażowaniu tak znamienitych i zarazem niezmiernie wpływowych osób w komitecie honorowym w realizacji tak szczytnego celu, budowa i oddanie do użytku ochronki jest tylko kwestią czasu. Gmach szybko stanie. Po upływie roku, w tym samym tytule gazety, pod datą 6 XII 1926, ukazała się następująca krótka wzmianka na ten temat: - (Z ochronki.) „Z wielką radością przyjęto tu wiadomość, że władze udzieliły pozwolenia do wybudowania nowej Ochronki na szkolnem terytorium. Pierwsze prace do fundamentów niebawem się rozpoczną.” Z tej notatki jednoznacznie wynika lokalizacja ochronki a obecnego przedszkola. Istotą dla budowy był szkolny grunt należący do miasta i wniesiony aportem oraz będąca obok szkoła ze swoim otoczeniem. Tworzył się przez to pewien kompleks opiekuńczo-wychowawczy dla potrzeb dzieci i zarazem dla rodziców.
Faktycznie, prace ruszyły. Już 28 I 1927 r. KURYER POZNAŃSKI donosił: -(Poświęcenie kamienia węgielnego) „W ubiegłą niedzielę [23 I 1927 r. dop. J.Sz.] odbyło się po sumie uroczyste poświęcenie kamienia węgielnego pod nowo budującą się ochronkę. Na wstępie przemówił ks. proboszcz Kałkowski do komitetu i licznie zgromadzonej publiczności, wykazując potrzebę i zadania ochronki. Wyraziwszy gorące podziękowania inicjatorom, szlachetnym dobrodziejom i wszystkim członkom komitetu za ich ofiarność, starania i pracę, poświęcił ks. proboszcz kamień węgielny, który wraz z dokumentem zamurowano. Zakończono uroczystość pieśnią „Wszystkie nasze dzienne sprawy.”
Komitet budowy nie przewidział jednak możliwości wystąpienia na dłuższy okres trudności o charakterze obiektywnym – niedostatku funduszy własnych w realizacji postawionego przez siebie tak ambitnego zadania. I znów z pomocą przychodzi nam KURYER, którego korespondenci interesowali się postępami na placu budowy. W krótkiej notatce z 20 VII 1927 r., czyli pół roku po wmurowaniu kamienia węgielnego czytamy: - (Budowa ochronki kuleje.) „ Raźno zabrano się przed kilku tygodniami do budowy nowej ochronki ku radości obywatelstwa i dziatek, która w lipcu miała być wykończona. Nagle budowę przerwano i cztery ściany bez dachu niemile sterczą. Główny powód ten, że budowa ma stanąć ze składek publicznych, które jednak bardzo skąpo wpływają.” [podkreśl. J. Sz.] Musimy jednak pamiętać o tym, że liczba ludności Mosiny do końca lat 20 XX wieku nie przekraczała 3000 mieszkańców. Stąd wysiłek finansowy miejscowej ludności dla ciągłej kontynuacji takiej budowy był znaczny. Dodatkową sprawą były kryzysy gospodarcze dotykające głównie najbiedniejszych, jak i różne zbiórki finansowe organizacji i stowarzyszeń organizowane stale w naszym miasteczku. Były też i takie, wówczas radosne wydarzenia. 20 sierpnia 1927 r. ks. Erazm Kałkowski obchodził swój podwójny jubileusz: 30 lecie kapłaństwa i 25 lat pobytu jako duszpasterz parafii w Mosinie. Z tej okazji Rada Miejska wręczyła Sz. Jubilatowi okolicznościowy dyplom, mianujący Go Honorowym Obywatelem Miasta oraz 1000 zł, które Sz. Jubilat w całości natychmiast przeznaczył na zbożny cel, jakim była budowa ochronki.
Od końca 1927 r. datowany jest całkowity zastój w prowadzeniu prac budowlanych. Powodem był dotkliwy brak jakże ważnych funduszy. Zabezpieczono tylko przed ewentualnym niszczeniem postawione już mury ochronki. Taki stan rzeczy trwał do lipca 1929, czyli prawie przez półtora roku. W miesiącach letnich tego roku doszło do porozumienia pomiędzy władzami miejskimi, komitetem budowy ochronki a Kurią Arcybiskupią w sprawie co do dalszych losów prowadzonej przez miasto budowy. KURJER POZNAŃSKI z 24 VIII 1929 r. donosił:-(Z ochronki) „Kurja Arcybiskupia przejęła z rąk Komitetu Ochronki, nierozporządzającego odpowiednimi funduszami, budujący się od kilku już lat gmach ochronki i przystąpiła w szybkiem tempie do ukończenia tegoż. Prace posuwają się naprzód, tak iż w niedługim czasie należy oczekiwać ukończenia tak bardzo pożytecznego dla miasta dzieła.”
Na finał ukończenia prac faktycznie nie trzeba było długo oczekiwać. Już 2.10.1929 r. KURJER POZNAŃSKI donosił: (Poświęcenie ochronki) „W dniu 16 września br. dokonał ks. proboszcz Kałkowski uroczystego poświęcenia ochronki przy udziale przedstawicieli Magistratu, Rady Miejskiej, Komitetu ochronki i licznego obywatelstwa. Rano o godz. 9 odbyła się w tej intencji msza św. Po akcie poświęcenia, podniósł ks. proboszcz w dłuższym przemówieniu wartość ochronki w wychowaniu naszych milusińskich i wyraził gorące podziękowanie za przyczynienie się do szybkiego ukończenia tego dzieła. Uroczystość zakończyła się śpiewem uczestniczącej również dziatwy.” [podkreśl. J. Sz.]


Fot. Ochronka z lat 1928 lub 1929. Z tej grupy zostało rozpoznanych 6 osób.

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Wojenne losy Mosiny i jej mieszkańców
Partnerzy
Bitwa pod Mokrą
Bitwa pod Mokrą