Oczarowanie w Ludwikowie

JOANNA NOWACZYK 

„To było w sobotę, 26 października 1937 roku, w kawiarni George’a w Poznaniu. On przyszedł z kuzynem mojej koleżanki, ja byłam z przyjaciółmi. Następnego dnia, w niedzielę, pojechaliśmy do Ludwikowa pod Poznań – cudowny dzień. Miałam 21 lat, Roman 46., był wówczas w randze pułkownika kawalerii. Oczarował mnie…” – tak zaczyna się historia miłości Marty i Romana Abrahama – późniejszego dowódcy Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w wojnie obronnej 1939 r. – którą prezentujemy dziś naszym Czytelnikom z okazji Walentynek…   

 

Gen. Roman Abraham – dowódca Wielkopolskiej Brygady Kawalerii w wojnie obronnej 1939 r. – w  kampanii wrześniowej nie przegrał ani jednej bitwy, a pod Brochowem i Sochaczewem, przed jego żołnierzami wycofały się dwie niemieckie dywizje pancerne. Okupację spędził w oflagu. Po wojnie pracował w instytucjach repatriacyjnych, starał się też o przywrócenie chwały cmentarzowi Orląt we Lwowie. W ciągu swego długiego życia, gen. Abraham zdobył sławę, szacunek, a także miłość żołnierzy. Zmarł w Warszawie 1976 r.

Tę wybitną postać przypomniała w roku 2009 Izba Muzealna w Mosinie, prezentując naszym mieszkańcom wystawę „Portret dowódcy”, którą przygotowała kierownik Izby Józefa Roszak-Rosić. W rodzinnym archiwum pani kierownik, znalazła się także korespondencja Marty i Romana Abrahamów, a także tekst niepublikowanego wywiadu, jakiego wdowa po generale udzieliła dla „Głosu Pomorza” w 1998 r. Jego fragment przytoczyliśmy na wstępie artykułu.

Poznali się w jednej z poznańskich kawiarni, jesienią 1937 r. Ona – młodziutka dziewczyna, on – pułkownik kawalerii, przystojny dojrzały mężczyzna. Miłość od pierwszego wejrzenia? Chyba tak, bo już po następnym dniu spędzonym razem na spacerze w Ludwikowie, generałowa napisała o Romanie: „Oczarował mnie!”. Przyznała też pod koniec swojego życia, że ich zauroczenie od pierwszych dni, nie zmieniło się nigdy…

Zaręczyli się w marcu 1938 r., w dniu imienin Marty, gdy Roman był już w randze generała. Ślub miał być „już”, ale potrzebna była zgoda marszałka Rydza-Śmigłego i w tym zamieszaniu jakoś tak się stało…że pobrali się dopiero po wojnie.

Marta Abraham wspominała ich pożegnanie w przededniu wybuchu wojny 1939 r. – To było w Cieślach, naszej resztówce, kilkanaście kilometrów od Wrześni. Mam w oczach ten obraz niczym z Kossaka: stoimy przed dworem – moja matka, siostra, ciotka, kuzynki, nagle podjeżdża łazik i wyskakuje z niego mój narzeczony…”. Roman Abraham ranny w obronie Warszawy, został umieszczony w Szpitalu Ujazdowskim, gdzie 15 października Niemcy aresztowali go za zlikwidowanie hitlerowskiej dywersji w Lesznie, w pierwszym dniu wojny. Więziony w Poznaniu w Forcie VII, przewieziony został później do obozu jenieckiego w Murnau. W oflagu, spędził całą wojnę. Do swojej narzeczonej, do której zwracał się „Żono”, pisał z niewoli listy:

„Biedrusko 25/X 39 g. 17.00 …moja Jedyna, ubóstwiana i ponad świat cały Ukochana Pani i Żono! Od 9 dni byłem w Poznaniu, kilka kilometrów od Ciebie! Nie było minuty w dniu, żebym za Tobą wszystkimi myślami gonił, przy Tobie nie był i za Tobą się modlił. Nie masz wyobrażenia jakie straszne przechodziłem psychiczne i fizyczne udręki w Poznaniu. Jestem przekonany, wierzę, że modlitwy mojej matki i Twoje to sprawiły, na razie znalazłem się w Biedrusku…”. „Krotoszyn 4/XI 39…moja Jedyna, wyśniona miłości mojego życia, moja Wiaro i Nadziejo, Święta Żono, ponad wszystko uwielbiana! Tak jak z myślami o Tobie, tak z listami i fotografią Twoją nie rozstaję się ani na chwilę – tyle mi tym, tą łaską Twoją – sił dodałaś. – Żono moja najcudniejsza, z rozdartym sercem z niesłychanym w życiu i wyjątkowym wyrzeczeniem największego pragnienia – ujrzenia i usłyszenia Ciebie (…) Kochanie moje, w niedzielę 5 XI w południe wywożą nas stąd do Niemiec…”.

W grudniu 39 roku, Marta Abrahamowa napisała do Romana, już do Oflagu w Gaprüft: „Najdroższy Romku i Najukochańszy Mężu mój! Wczoraj otrzymałam Twój list, za który całuję Cię miljony razy. Ogromnie cieszę się, że otrzymujesz wszystkie paczki. Skarby moje, martwię się tym, że Ty się mną zamartwiasz. Kochanie nie masz pojęcia, jak niesłychanie zahartowana jestem na wszystko (... ).Bogu Cię polecam i całuję najtkliwiej  Twoja ubóstwiająca Cię na zawsze…”.

W kwietniu 44 roku, w liście do Oflagu w Murnau, generałowa pisze: „…Ukochany, posyłam Ci stokrotki z nad Warty, zwiastun wiosny w Twoim kraju, stęskniona mocno, mocno za Tobą. Bożej opiece polecam Cię i całuję gorąco ze wszystkich mocy…”.

Nie widzieli się całą okupację. Po zakończeniu wojny, Roman Abraham wrócił z niewoli do Polski. W grudniu 1945 r., przed spotkaniem z Martą napisał jeszcze do niej z Warszawy: „…moja Jedyna, Najdroższa Dziecino i Ubóstwiana Żono! Nareszcie jestem w Kraju, nareszcie po tylu latach zobaczę i uściskam Ciebie Dziecino moja Najdroższa…”.
Generał zakończył swoje życie w roku 1976. 31 lat później, zmarła jego żona  Marta. Po wielkiej miłości, pozostały dziesiątki listów i wspomnienia. Do dziś bije z nich żar tamtego uczucia, które „wybuchło” w Ludwikowie. 

 

 

Fot. Z archiwum rodzinnego Józefy Roszak-Rosić

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Partnerzy
Pamięci
Pamięci "Hubala"