O koszykach i jeszcze o kasie

JOANNA NOWACZYK

 

Niedawno pisaliśmy o Chrześcijańskiej Kasie Bezprocentowego Kredytu działającej w okresie międzywojennym w Mosinie. Nie było to jednak jedyne takie stowarzyszenie w naszej gminie. Również w Rogalinku tuż przed wybuchem wojny, powstała Kasa Bezprocentowego Kredytu, a jej głównym celem miało być wspieranie rozwoju miejscowego koszykarstwa...  

 

O historii Chrześcijańskich Kas Bezprocentowego Kredytu pisałam w czerwcowym numerze „Faktów”. Przypomnijmy, że kasy te pojawiły się na terenie Polski w latach 30. XX w., wzorowane na systemie wspierania zubożałych Żydów wypracowanym na początku XX w. przez gminy żydowskie. Głównym źródłem finansowania kas chrześcijańskich były kredyty Banku Gospodarstwa Krajowego. W 1938 r. istniały 382 takie stowarzyszenia, a jedną z nich była Chrześcijańska Kasa Bezprocentowego Kredytu w Mosinie z prezesem Stanisławem Jaworskim na czele.

Głównym zadaniem mosińskiej kasy miało być wsparcie drobnego przemysłu i handlu, a także udzielanie bezprocentowej pożyczki „tym, którzy znajdują się w trudnym położeniu finansowym”. Rok później, w maju 1939 r., taka kasa powstała również w Rogalinku. Jako teren działania stowarzyszenia, w jego statucie wskazana została Gromada Rogalinek. 

Gromady były jednostką administracyjną systemu gmin zbiorowych, wprowadzonego ustawą samorządową z 1933 r. W skład gminy zbiorowej wchodziło kilka gromad, na czele których stała rada gromadzka, w mniejszych gromadach zebranie gromadzkie oraz sołtys.

W Gromadzie Rogalinek, jak czytamy w piśmie Starosty Powiatowego Śremskiego do
Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, z inicjatywy Wojewódzkiego Biura Funduszu Pracy powstało stowarzyszenie pod nazwą „Kasa Bezprocentowego Kredytu w Rogalinku”. Celem przedsięwzięcia według intencji inicjatorów, był „rozwój wyższego stopnia” koszykarstwa w tej właśnie wsi.

 

Wiklina darem rzeki

Nieurodzajna, piaszczysta ziemia okolic Rogalinka sprawiła, że mieszkańcy, by się utrzymać, zmuszeni zostali do szukania zajęć pozarolniczych. Źródłem utrzymania stała się dla nich wiklina porastająca brzegi Warty.

O początkach wikliniarstwa w Rogalinku, opowiada legenda przytoczona w artykule „Madonna z Rogalinka” (Fakty Mosińsko-Puszczykowskie, wrzesień 2014), według której wiklina wyrzucona została na brzeg Warty po tym, jak z nurtem rzeki przypłynęła tu figurka Madonny z Dzieciątkiem. Legenda mówi dalej, że kiedy po kilku dniach zawitał do wsi utrudzony wędrowiec, nauczył mieszkańców Rogalinka jak korzystać z tajemniczego daru. Od tego czasu ubodzy mieszkańcy wsi dzięki wyrobom z wikliny, mogli utrzymać swoje rodziny...

Rogalinek od niepamiętnych czasów słynął w okolicy z wyrobów wikliniarskich. Zofia i Józef Skonka, w swoim opracowaniu z 1999 r. „Rogalinek z gminy Mosina” pisali, iż wyplatano tu nawet dachy, drzwi czy meble. Pierwsze wyroby wykonywane były dla własnego użytku, dopiero z czasem pojawili się obwoźni handlarze, a towar transportowano Wartą. Produkty z wikliny zaczęły sprzedawać się na okolicznych jarmarkach. „Wywożono wyroby wikliniarskie na taczkach – pisali państwo Skonkowie – później wozami konnymi, rowerami, motocyklami  i wreszcie samochodami. Pierwszego surowca dla prac plecionkarskich dostarczały dziko rosnące krzaki wikliny bliskiej krewnej wierzby, zarastającej brzegi Warty. Później zaczęto wiklinę systematycznie uprawiać.” W okresie większego zapotrzebowania na wyroby wikliniarskie surowiec sprowadzano.

W Rogalinku wyplatano kosze z zamiłowaniem w nieomal każdej rodzinie przez kilka pokoleń. W czasie I wojny światowej (później także w czasie wojny 1939-1945), ludność tej wsi była zmuszana do wyplatania koszy na pociski, na potrzeby niemieckiego wojska. Pod koniec lat 30. rzemiosło to miało szansę stać głównym źródłem utrzymania dla bezrobotnych mieszkańców, właśnie dzięki pożyczkom udzielanym przez Kasę Bezprocentowego Kredytu.

 

Przeciw bezrobociu

W dniu 15 stycznia 1939 r. 15-osobowa grupa mieszkańców Rogalinka jako „Komitet Organizacyjny Stowarzyszenia,  złożyła wniosek do Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu za pośrednictwem Starostwa Powiatowego w Śremie do o zarejestrowanie „Kasy Bezprocentowego Kredytu”. Wniosek ten musiał przejść proceduralną weryfikację – potrzebne były zewnętrzne opinie. Pierwsza z nich, wystawiona przez Wydział Pracy i Opieki Urzędu Wojewódzkiego, nie była do końca pozytywna. Naczelnik wydziału napisał: „Mam wątpliwości poważne co do celowości powstania Kasy bezprocentowego kredytu w Rogalinku – w miejscowości wyłącznie rolniczej o ludności ubogiej. Kasa bezprocentowego kredytu nie będzie tam spełniała żadnej funkcji gospodarczej, a będzie jedynie instytucją charytatywną, która wobec braku środków finansowych zadań swoich nie będzie mogła wypełniać. Uważam za celowe zaciągnięcie opinii Starosty Powiatowego w Śremie, czy uważa powstanie Kasy bezprocentowego kredytu w Rogalinku za celowe i potrzebne – i czy kasa będzie miała zapewnione warunki rozwoju.” Starosta Podhorodański rozwiał jednak wątpliwości pana naczelnika. Argumentował, iż założyciele kasy planują zgromadzić ok. 70 bezrobotnych z Rogalinka, trudniących się dotychczas „w większej mierze wyrobem prymitywnych koszyków”. Przekonywał, iż przy pomocy bezprocentowego kredytu, nastąpi „przestawienie istniejących warsztatów koszykarskich na produkcję bardziej opłacalną i częściowe złagodzenie bezrobocia”. Wniosek został więc pozytywnie rozpatrzony i dopiero w maju tegoż roku, stowarzyszenie zostało zarejestrowane.

W skład grupy członków założycieli wykazanych w dokumencie rejestracyjnym, wchodzili: Stanisław Kossowski, Sylwester Batkowski, Stanisław Szabelski, Stanisław Dobicki, Maria Banaszak, Władysław Mosiniak, Maria Frydryszak, Stanisław Jawlaczyk, Antoni Iwański, Jan Balbierz, Franciszek Nowicki, Franciszek Korcz, Agnieszka Strzyżyńska, Roman Szmania i Stanisław Kołodziejczak. Stowarzyszenie znalazło się w strukturach Zjednoczenia Chrześcijańskich Kas Bezprocentowego Kredytu w Rzeczypospolitej Polskiej, a kapitał zamierzano gromadzić ze składek członków, z darowizn i subwencji oraz z „przyjmowania lokat terminowych oprocentowanych”. Statutowym celem miało być udzielanie pomocy materialnej członkom zwyczajnym, owym 70-ciu w przybliżeniu bezrobotnym mieszkańcom Rogalinka. Niestety cel ten nie mógł zostać zrealizowany, bo już za 3 miesiące wybuchła wojna...

 

Gdzie te koszyki

W okresie powojennym, wikliniarstwo w Rogalinku przeżywało prawdziwy rozkwit. Jak podają Z.J. Skonkowie, mieszkańcy wyplatali galanterię z białej wikliny, wózki dla niemowląt, wózeczki dla lalek, koszyczki ozdobne, bieliźniarki, wazony, meble ogrodowe, wyposażenia mieszkań – półki, kwietniki, kufry, fotele bujane i kosze dla psów i kotów.  „Zupełnie unikatowy został wypleciony duży krzyż na uroczystości kościelne w latach 70-tych.” – piszą państwo Skonka.

W 1954 r. założono we wsi Oddział Chałupniczy Spółdzielni Pracy Przemysłu Wikliniarsko-Koszykarskiego w Poznaniu. W spółdzielni zatrudnionych było ok. 100 mieszkańców Rogalinka i okolic. W roku 1962, na bazie Spółdzielni Koszykarskiej, powstała Spółdzielnia Usługowo-Wytwórcza Kółek Rolniczych, która również obok wytwarzania innych wyrobów trudniła się wyplataniem koszy...

Obecnie wikliniarsko jako rzemiosło przeżywa swój schyłek i jest rzadko wykonywanym w domu rękodziełem na własny użytek. Stało się raczej domeną muzeów etnograficznych i nielicznych miejscowości. Także w Rogalinku wyplatanie koszyków staje się powoli zapomnianym zajęciem. We wsi, według mojej wiedzy, istnieje tylko jedna „firma” trudniąca się oficjalnie tym rzemiosłem.

Co roku,  na grzybobranie wybieram się z wiklinowym koszykiem rodem z Rogalinka. Choć kiedyś taki „wiejski” koszyk był przedmiotem dość pospolitym, dziś jako unikatowy, wzbudza zainteresowanie i podziw innych grzybiarzy. Miejmy nadzieję, że tradycja wikliniarstwa w Rogalinku, choć przez nielicznych będzie jednak podtrzymywana.

 

Źródło: Archiwum Państwowe w Poznaniu, Zofia i Józef Skona „Rogalinek z gminy Mosina, Komisja Promocji Gminy, Mosina 1999.

Wyszukiwarka
Mosina w 90-lecie Powstania
Mosina w 90-lecie Powstania
Partnerzy
40:1 - Bitwa pod Wizną
40:1 - Bitwa pod Wizną