Najstarsza w Mosinie

JOANNA NOWACZYK

 

„Apotheke” w języku greckim znaczy - przechowywać. Na ziemiach polskich, aptekarstwo pojawiło się już w wieku XIII, na Śląsku. Właśnie stamtąd pochodzi najwcześniejsza, zachowana wzmianka o założeniu apteki. Wiekową, bo ponad stuletnią tradycję, ma również aptekarstwo w Mosinie, a jego początki sięgają roku 1832…

 

Europejskie korzenie

Współczesna apteka wywodzi się od apteki lekarskiej, a profesja aptekarza – z zawodu lekarza. Pierwsze historyczne wzmianki dotyczące aptekarstwa i organizacji aptek, pochodzą z przełomu XII i XIII wieku, z południowej Francji. Wówczas to władze miast Arles, Marsylii i Montpellier, wprowadziły lokalne unormowania prawne dla aptek. Określiły też aptekarzy, jako samodzielny zawód, zobowiązując ich do złożenia przysięgi, iż wszystkie swoje czynności będą wykonywać sumiennie, a leki wytwarzać zgodnie z recepturą.

W roku 1241, cesarz rzymski i król Sycylii Fryderyk II Hohenstauf, w Deklaracji z Melfi dokonał rozdziału zawodu lekarza od aptekarza. W Królestwie Sycylii powstały pierwsze, samodzielne, ogólnodostępne apteki, a lekarze-aptekarze, którzy zdecydowali się je prowadzić, tracili prawo leczenia chorych. Ci zaś, co chcieli nadal prowadzić praktykę lekarską, nie mogli odtąd wytwarzać leków… 

 

Z Europy do Polski

Zapewne dobre kontakty książąt śląskich z państwami Europy zachodniej i czerpane stamtąd wzorce sprawiły, iż właśnie na Śląsku upatruje się początków polskiego aptekarstwa. Być może w pozostającej w rozbiciu dzielnicowym Polsce, również w innych dzielnicach zakładano pierwsze apteki. Jednak najwcześniejsza wzmianka o takiej decyzji dotyczy Świdnicy, a pochodzi z roku 1248. Również na Śląsku, w roku 1287, Henryk IV Probus zezwolił na założenie apteki w Głogowie, której właściciele dbać mieli o zdrowie mieszkańców tego księstwa. W wydanym dokumencie, pojawia się po raz pierwszy polski aptekarz znany z imienia – Apothecarius Heyno.

Już w tamtych czasach aptekarze pozostawali pod opieką panujących, a z czasem polscy władcy zaczęli wyróżniać w sposób szczególny tych, do których wiedzy i umiejętności mieli wyjątkowe zaufanie. Aptekarze korzystali też z szeregu przywilejów – pierwszy z nich, wyłączył ich spod zwierzchnictwa władz municypalnych miasta. Pozostając w służbie dworskiej, towarzyszyli władcy w jego wojennych wyprawach. W kampanii moskiewskiej Zygmunta Starego, przy boku króla, znalazł się aptekarz Mikołaj z Grodziska, a Paweł Guldeniusz, od Władysława IV Wazy - gdy ten wyprawił się na Smoleńsk - otrzymał przywilej korzystania z „dwóch wozów krytych, każdy w cztery silne konie zaprzężony do przewożenia apteki polowej”…

W ciągu kolejnych stuleci, nastąpi dalszy rozwój farmacji, jako ważnej i odrębnej dziedziny wiedzy. Jednocześnie pojawią się rygorystyczne przepisy określające szczegółowo warunki zakładania aptek.

 

…i do Mosiny

Można przyjąć, że początki aptekarstwa w Mosinie sięgają roku 1832, kiedy to pierwszą koncesję na prowadzenie apteki w mieście, otrzymał Niemiec Minuth. Jednak aptekę, jeszcze przed jej otwarciem, przeniósł on do Stęszewa. Nowa koncesja, staraniem tutejszego Magistratu i mieszkańców Mosiny, trafiła w ręce Otto Margrafa. W roku 1890 uruchomił on „Schwarze Adler Apotheke” przy dawnym Markt 3, czyli dzisiejszym placu 20 Października.  

Wyrazem pozytywistycznych dążeń do niezależności gospodarczej w zaborze pruskim, był zapewne fakt przejęcia tej apteki przez Edmunda Joachima Ewerta, który dla podkreślenia swojego polskiego pochodzenia, przyjął nazwisko panieńskie matki – Krzemieniewski. W roku 1906, za sumę 123.000 marek wykupił z rąk niemieckich  „Schwarze Adler Apotheke”, usunął stojące wśród regałów popiersie cesarza Wilhelma oraz niemieckie emblematy i zmienił nazwę na „Aptekę pod Orłem”. Niestety, jeden z niemieckich lekarzy pracujących w mieście, właściciel sanatorium „Obrabad” dr Arld, rozpoczął bojkot polskiej apteki. Opatrunki i leki na potrzeby swojej lecznicy, zaczął sprowadzać z Berlina. W konsekwencji, Ewert zmuszony został do sprzedaży apteki, która w roku 1910 znalazła się znów we własności niemieckiej, a na regały wróciło popiersie cesarza i pierwotna, niemiecka nazwa.

 

Historia toczy się dalej

Historia apteki przy mosiński rynku, toczy się jednak dalej, wciąż w tym samy miejscu…Po odzyskaniu niepodległości w roku 1918, znów pojawia się polska nazwa. „Apteka i Drogeria Z. Ritter”, nieprzerwanie realizuje „recepty na zdrowie” okolicznych mieszkańców.

Czas wojny i okupacji splata dzieje apteki, poprzez losy jej pracowników, z narodową martyrologią… 28 grudniu 1942 roku aresztowano gońca apteki Kazimierza Kałana. Według meldunku komendanta miejscowego posterunku żandarmerii, przeprowadzona rewizja wykryła ukryty w jego domu wielki  magazyn  lekarstw, chemikaliów, artykułów  drogeryjnych,  aparaty  fotograficzne, części  radiowe,  motocyklowe,  książki  naukowe, sztandar  polskiej  organizacji  młodzieżowej  i  około  320  szkieł  laboratoryjnych.

Aresztowany był jednym z mosińskich harcerzy - uczestniczył w konspiracyjnej działalności

Związku Walki Zbrojnej. Dalece prawdopodobnym jest też jego udział w zorganizowanej, wielkopolskiej siatce dywersyjnej, kierowanej przez dra Franciszka Witaszka. To właśnie ze „sprawą” Witaszka, Niemcy łączyli działalność mosińskich konspiratorów, których nazwali „Geheime Polnischen Sabotage Organisation”. W styczniu 1943 roku, w miesiąc po zatrzymaniu Kałana, aresztowano kolejnych mosiniaków. Wśród zatrzymanych, znalazła się farmaceutka Stefania Dabińska, która od początku wojny kierowała pracą apteki przy mosińskim rynku.

Aresztowanych osadzono w poznańskim Forcie VII. Na przesłuchania, wożono do Domu Żołnierza – poznańskiej siedziby Gestapo. Tam, Kazimierz Kałan został zakatowany na śmierć, a w nocy z 17 /18 sierpnia 1943 roku, z Fortu VII wywieziono więźniów pochodzących z okolic Mosiny, m.in. Stefanię Dabińską. Pociąg odjechał w kierunku Wrocławia…

Dziś, w aptece „Pod Białym Orłem” na poznańskim Starym Rynku, wisi pamiątkowa tablica ku czci wielkopolskich  farmaceutów pomordowanych przez hitlerowców i NKWD w latach 1939-1945. Wśród kilkudziesięciu umieszczonych tam nazwisk, odnajdziemy Stefanię Dabińską – farmaceutkę z Mosiny.

 

…po czasy współczesne

Powojenne dzieje najstarszej mosińskiej apteki, pamiętają rok 1951, kiedy na mocy ustawy o przejęciu aptek przez państwo, przeszła ona na własność Centrali Aptek Społecznych – późniejszego Cefarmu. Pamiętają też rok 1960 i epidemię włośnicy w Mosinie, gdy trzeba było wydać leki ponad tysiąc stu chorym mieszkańcom miasta i okolic. W pamięci pracowników i mieszkańców, pozostanie zapewne rok 1972 – kapitalny remont apteki i pierwszy w mieście neon, który pojawił się właśnie tu, na frontowej, zewnętrznej ścianie. Wciąż w tym samym miejscu, przy placu 20 Października, od roku 1993 prowadzi działalność znów jako apteka prywatna. Jest też dziś jedną spośród kilku działających w naszym mieście aptek. Historia mosińskiego aptekarstwa, toczyć się będzie dalej…

 

JOANNA NOWACZYK  

Fotografie udostępniła Izba Muzealna w Mosinie

 

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Powstańcy z Mosiny i okolic
Powstańcy z Mosiny i okolic
Partnerzy
Powstanie Warszawskie  I
Powstanie Warszawskie I