Mosinianka na stalowym rumaku

JACEK SZESZUŁA

 

Z pożółkłych fotografii patrzą na nas motocykliści przygotowujący się do wyścigu ulicznego…Mosina 1949 – wrzesień…Dochód z zawodów przeznaczony był na odbudowę Warszawy. Jednym z zawodników była kobieta – Urszula Marchelek z Mosiny, członek sekcji motorowej Mosińskiego Klubu Sportowego (imię podano błędnie).

 

W publikacji „90 lat KS 1920 Mosina” – Biblioteka Ziemi Mosińskiej Zeszyt nr 4 2010 r., tej zawodniczce poświęciłem tylko jedno zdanie. Dlaczego? Brak dokumentacji źródłowej, a osoby, do których zwracałem się, aby zasięgnąć informacji, miały bardzo mgliste pojęcie o tej dyscyplinie sportu w Mosinie, jak i samych zawodnikach. Stąd nawet nieświadomie popełniony błąd podania imienia Urszula, a imię to powinno brzmieć Bogumiła.

Okazało się, że pod latarnią jest jak zwykle najciemniej, a sprawa leżała w przysłowiowym zasięgu ręki. Przełom nastąpił stosunkowo niedawno. W poprzednim numerze „Faktów Mosińsko-Puszczykowskich”, ukazała się rozmowa Łukasza Kasprowicza z Renatą Stachowiak z domu Kubik, która jest córką Bogumiły Kubik z domu Marchelek – tej zapomnianej, mosińskiej motocyklistki. Warto też przypomnieć, że ojcem Bogumiły jest Ignacy Marchelek, który we wrześniu 1946 r. był inicjatorem i zarazem kierownikiem sekcji bokserskiej w naszym klubie. Z tej sekcji wyszedł też Akademicki Mistrz Polski w 1955 r. i w 1959 r. w wadze lekko-półśredniej Wojciech Papież z Mosiny.

Udałem się do pani Renaty, która poczęstowała mnie kawą i prezentując przechowywane z wielkim pietyzmem zachowane pamiątki, opowiedziała tę oto historię: „Mama urodziła się w Mosinie 6 maja 1932 r. Wojna zabrała i przerwała jej dzieciństwo. Jak w większości mosińskich rodzin, nie wszyscy szczęśliwie powrócili do swoich domów. W czasie rodzinnych spotkań, kuzynostwo twierdziło, że mama była bardzo żywa i ciągnęło ją „do motorów”. Nie należało się temu dziwić. Wuj Jan Werner, który był mechanikiem, jeździł w sekcji motorowej MKS-u. „Zaraził” mamę tym sportem. Często przebywała w jego warsztacie, a on pozwolił jej na małą przejażdżkę po podwórzu naprawianymi motocyklami. To musiała być wielka frajda dla mamy. We wrześniu 1948 r. jako 16-letnia dziewczyna została przyjęta w poczet członków sekcji motorowej MKS Mosina”.

Wspólnie oglądamy wyblakłą, zieloną legitymację nr 78 klubu, z podpisem prezesa X. Jankowiaka [Xawerego – przyp. autor] i potwierdzeniem miesięcznych składek w wysokości 20 zł.

„Z tego co mama mi mówiła – opowiada dalej Renata Stachowiak – trenowała jazdę na motocyklu na polnych drogach i nieużytkach, oczywiście pod okiem wuja Jana. Marzyła o udziale w wyścigach ulicznych, ale nie miała prawa jazdy na motocykl. Była uparta i dopięła swego. Mając 17 lat zapisała się na dwumiesięczny kurs kierowców samochodowych w Poznaniu, który ukończyła z wynikiem  bardzo dobrym 19 maja 1949 r.”

Z pożółkłego wycinka „Głosu Wielkopolskiego” z maja 1949 r. czytamy: „Kurs obejmował 76 godzin wykładów o budowie silników, przepisach milicyjnych, pierwszeństwie przejazdów i ratownictwo, 10 godzin rozbiórki silników oraz 8 godzin pokazowej jazdy samochodem i motocyklem. Prowadzący wykłady p. Kazimierz Markiewicz przedstawił nam swoją najmłodszą uczennicę 17-letnią Bogumiłę Marchelek. Stanowczo stwierdziła ona, że o wiele łatwiej jest „brać” zakręty motocyklem niż „kuć” przepisy. Na dowód tego p. Bogusia dosiadła swego stalowego rumaka i  największą swobodą, radośnie uśmiechnięta „wykręciła” kilka efektownych esów floresów na jezdni. W chwilę później przysłuchiwaliśmy się jak p. Bogusia tłumaczyła egzaminatorowi na modelu silnika, w obecności kierownika szkolenia p. St. Klemma poszczególne fazy pracy motoru”.

Pani Renata wspomina: „Jestem przekonana, że uzyskanie prawa jazdy stanowiło już tylko mały krok do kupna motocykla i udziału w zawodach ulicznych, za cichą aprobatą i pomocą wuja Janka. Mama stała się właścicielem maszyny marki DKW o pojemności silnika 200 cm3. 25 września 1949 r. wzięła udział – z sukcesem – w ulicznym wyścigu motocyklowym zorganizowanym w Mosinie [wyścigi odbywały się ulicami: Kolejowa, Śremska, Wawrzyniaka, Sowiniecka do Kolejowej – przyp. autor].”

Oglądamy stare, podniszczone dyplomy, wykonane na bristolu kolorowymi tuszami i akwarelą przez B. Kajetańczyka. Obydwa mają podobną treść – „w wyścigu motocyklowym na maszynie 200 cm3 na odbudowę Warszawy dnia 25 września 1949 r. w Mosinie zdobyła kol. Marchelkówna Bogumiła II miejsce”. W podpisach” Komisja Komitetu Odbudowy Warszawy w Mosinie Marian Hernig, Władysław Hernig i podpis nieczytelny oraz prezes – Jankowiak i Kierownik Sekcji Motorowej – Jan Werner – oraz pieczęć okrągła – Zakładowy Klub Sportowy „Unia” Mosina. „Był to wielki sukces kobiety w typowo męskim sporcie. W różnych zawodach motocyklowych, w których brała udział, zajmowała czołowe lokaty. Niestety, nie jest to udokumentowane, z znam to tylko z przekazu mamy” – zauważa pani Renata.

Od końca 1949 r., ze względu na bezpieczeństwo, przeniesiono wyścigi za „Barwę” – w rejon obecnych ogródków działkowych przy ul. Targowej. „Moja mama – mówi p. Renata – dalej jeździła swoją „dekawką” z ręcznie przekładanymi biegami. Być może starsi mosiniacy przypominają sobie młodą kobietę ubraną w czerwoną kurtkę i popielate spodnie z rozpuszczonymi, bujnymi włosami, przyjeżdżającą na rynek, na zakupy. Była to przyjemność jednocześnie połączona z praktycznym transportem. Podjęła też pracę zawodową. Początkowo pracowała w sekretariacie dyrektora ówczesnego ZISPO (H. Cegielski) jako maszynistka, później pracowała w „Barwie” oraz Fabryce Pomocy Naukowych w Poznaniu. W międzyczasie założyła rodzinę wychodząc za mąż za Mariana Kubika, którego zresztą woziła na tylnym siedzeniu swojej „dekawki”. Urodziła 3 córki: Annę, Emilię i Renatę.

Najprawdopodobniej kontuzje i urazy spowodowane wywrotkami podczas jazdy na motocyklu były powodem, że w rywalizacji o życie pokonała ją śmiertelna choroba. Zmarła 25 stycznia 1990 r. mając zaledwie 58 lata.

 

Wysłuchał i spisał

 

JACEK SZESZUŁA  

Wyszukiwarka
Jadwiga Rozmiarkówna - kurier z Mosiny
Jadwiga Rozmiarkówna - kurier z Mosiny
Partnerzy
Żołnierze wyklęci
Żołnierze wyklęci