Mosina w konkursie

 

Wśród tegorocznych laureatów Wojewódzkiego Konkursu Dziennikarskiego na wywiad dla uczniów szkół podstawowych, gimazjalnych i ponadgimnazjlanych "Pasje, trendy, fascynacje", znalazły się dwie uczennice Zespołu Szkół w Mosinie - Martyna Brembor (II nagroda) i Karolina Gabryelczyk (wyróżneinie). Jeden z nagrodzonych wywiadów autorstwa Martyny Brembor, to wywiad z  członkiem średniowiecznej grupy rekonstrukcyjnej - członkiem Drużyny Wojów Piastowskich JANTAR Łukaszem Bremborem, który może zaintersować pasjonatów historii.

Konkurs, który odbywał  się pod patronatem gazety "Polska. Głos Wielkopolski", zorganizował Młodzieżowy Dom Kultury nr 1 w Poznaniu. 

Mosińskim laureatkom gratulujemy, a zainteresowanych odsyłamy do przeczytania nagrodoznego wywiadu.

 

 

Być jak Siemowit

 

 

Łukasz Brembor jest członkiem Drużyny Wojów Piastowskich JANTAR. Drużyna zajmuje się odtwarzaniem specyfiki wieków średniowiecznych, a dokładniej czasów z okresu panowania Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Jantar jest  jedną z największych grup w Polsce i w Europie. Jego członkowie rozpoznawani są po bogatym inwentarzu obozowym oraz po bojowych czarno- żółto- czerwonych barwach, umieszczonych na tarczach.  W „Starej Baśni”, reżysera Andrzeja Wajdy, pomagali przy odgrywaniu scen batalistycznych, uczestniczyli też w sesji zdjęciowej dla „National Geografic” oraz wybudowali dwa skanseny- na Malcie oraz na Lednicy. W tej chwili członkowie bractwa zajmują się projektem budowy osady wczesnośredniowiecznej na prywatnym gruncie pod Nowym Tomyślem. Z Łukaszem Bremborem rozmawiała MARTYNA BREMBOR.
 

Mógłbyś opowiedzieć mi, jak zaczęła się Twoja przygoda z Jantarem?

Łukasz Brembor: Zaczęło się to w gimnazjum, gdy mój kolega pokazał mi swój prawdziwy stalowy miecz. Wtedy obiecałem sobie, że i ja taki kiedyś będę miał. Opowieści o walkach spodobały mi się na tyle, że zapragnąłem przyłączyć się do grupy mojego kolegi,  pasja historyczna przyszła z czasem.

Na czym polega Twoja pasja?

W skrócie można powiedzieć, że zajmuję się archeologią eksperymentalną - tzn. odtwarzaniem czasów dawnych, za pomocą wszelkich dostępnych przyrządów i elementów ubioru, które są oczywiście zgodne z realiami historycznymi. Prościej mówiąc, to co archeolog wykopie, my oglądamy, robimy, w miarę możliwości dokładnie takimi samymi metodami, takie samo, i sprawdzamy, czy i jak działa. Odtwórstwo to nie tylko bitwy, lecz także życie codzienne, kultura i wierzenia. Tym wszystkim sie zajmujemy.

Czy wiążesz z tym swoją przyszłość?

Przyszłość?... Jeżeli człowiek ma jakąś pasję, w której się spełnia, wydaje każdy możliwy pieniądz na nią, żyje nią, i z nią, dłużej niż we własnym domu, to trudno sądzić, że nagle to wszystko zostawi i o tym zapomni. Archeologia eksperymentalna to moja codzienna siła napędowa.
 

Nie jest to popularne hobby, dużo jest osób, które też się tym interesują?
 

W porównaniu do poprzednich lat popularność tego rodzaju spędzania wolnego czasu rośnie. W Polsce nie ma tak dużej ilości grup rekonstrukcyjnych, jak np. klubów piłkarskich. Jest to bardzo wąska dziedzina, jak by nie patrzeć, nauk i- nie każdy lubi marznąć w drewnianych chatach, w środku zimy, połowę życia przespać w lasach pod gołym niebem, czy żeglować, jak dawni wikingowie o każdej porze roku.
 

Dużo czasu poświęcasz Wojom?
 

Co to znaczy dużo?.. Znacznie mniej, niż bym chciał, zmusza mnie do tego codzienna rzeczywistość, studia, czasem praca. Choć z drugiej strony, jak na to spojrzeć, czy około 150 dni w roku, spędzone w samym stroju, plus praca nad tym strojem, i inne zajęcia związane z pasją, to mało?

Zależy jak na to spojrzeć, niektórzy zatraciliby się w swoim hobby, pracowali nad nim na okrągło. Swoją drogą,  jest to zajęcie dla każdego, czy może jednak nie? 
 

Jak najbardziej dla każdego! Dla mężczyzn i kobiet, młodych i starszych ludzi, dla każdego, kto lubi to, co robimy, komu się to podoba, kto chciałby się przenieść o kilkaset lat wstecz. Są wśród nas zarówno studenci, młodsi uczniowie, jak i osoby pracujące, czy na emeryturze -  najmłodsi zaczynają już jako dzieci, naśladują rodziców, którzy też się tym zajmują. Najstarsi zarażają swoją pasją swoje wnuki.
 

 Czy jest osoba, która jest dla Ciebie autorytetem?
 

Autorytety? Środowisko odtwórców jest bardzo zróżnicowane, przez co trudno mówić tutaj o jakiś autorytetach, każdy odtwarza historię tak, jak sądzi, że powinna być odtwarzana, samych autorytetów w tej dziedzinie nauki, można szukać raczej wśród samych osób żyjących w tamtych czasach, może nawet wśród fikcyjnych? Mnie imponuje np. Siemowit czy Bolesław Chrobry. 

Czy to kosztowne zajęcie?
 

Każda pasja kosztuje, i jak to na pasję przystało, nie są to grosze. Jedni wydają fortunę na samochody, my natomiast wolimy kupić sobie miecz, albo wybudować drewnianą chatę.
 

Wiąże się z tą pasją jakieś ryzyko?
 

Trudno tu mówić o ryzyku. Zależy czym dany odtwórca się zajmuje - jeżeli ziołolecznictwem, kuchnią, wierzeniami i kulturą - to jedyne ryzyko, jakie dla niego istnieje, to zatracenie się w temacie, zapomnienie o świecie doczesnym (żartuje). Jeżeli chodzi o walkę, czyli najbardziej widowiskowy element archeologii eksperymentalnej, to ryzyko kontuzji w niej istnieje, jak w każdym sporcie. Mamy określone zasady walki, i przygotowania się do niej, których przestrzegamy, co nie znaczy, że tarcza nigdy nie pęknie, a hełm nie spadnie w ferworze walki z głowy. Bywa że odnosimy poważne rany, ale to rzadkość.

Jak bardzo poważne są te obrażenia?
 

Najpoważniejsze wypadki, które pamiętam to: rozdarta moszna, przebita krtań, i rozdarte całe przedramię.
 

Oj, to trochę przeraża! Czy Ty również  byłeś poszkodowany?
 

Nie doznałem żadnych poważnych obrażeń, ale miałem dwa razy szytą dłoń, i dwa razy głowę, ułamał mi się też kawałek zęba. Poza tym mam kilka mniejszych blizn na twarzy i w innych miejscach ciała.
 

Więc jest to „sport” dla ludzi wytrzymałych fizycznie!?
 

Jeżeli chodzi o rekonstrukcje walk, to tak, tu potrzebna jest wytrzymałość fizyczna.

Rozumiem... Czy masz jeszcze jakieś zainteresowania?
 

Studiuję... technologię chemiczną na Politechnice Poznańskiej. Moje zainteresowania rekonstrukcją historyczną niekoniecznie są zgodne z drogą zawodową, jaką obrałem. Moi koledzy i koleżanki z drużyny, to przyszli architekci, chemicy, pedagodzy, mechanicy, kucharze. Oczywiście większa część odtwórców studiuje historię, etnologię, archeologię, lub coś pokrewnego, niektórzy są poważanymi wykładowcami na uczelniach, ale ludzi zawodowo niezwiązanych z historią u nas nie brakuje.

Dziękuje, że zechciałeś udzielić mi wywiadu.
 

Nie ma sprawy. Tym czasem zapraszam na festiwal historyczny, który odbywa się każdego roku we wrześniu w Biskupinie, przez te dziewięć dni na pewno będzie wiele okazji do zapoznania się, z czasami Piastów.

MARTYNA BREMBOR

 

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Rozstrzelani na rynku z Mosinie
Rozstrzelani na rynku z Mosinie
Partnerzy
Bitwa nad Bzurą
Bitwa nad Bzurą