Ktokolwiek wie

JOANNA NOWACZYK

 

 

Niespełna kilometr za Mosiną, ze skrzyżowania pomiędzy drogą wojewódzką 430, a powiatową na Jeziory wychodzi leśna droga zamknięta „szlabanem”, znakowana żółtym szlakiem. Prowadząc lekko pod górkę, po ok. 200 metrach mija po prawej dwa zrośnięte dęby. Drzewa te znaczą dziś miejsce, które przed ponad pół wieku było świadkiem zbrodni, jednak - nie jedynym…

W roku 2001, do redakcji „Biuletynu Mosińskiego”, ówczesnej gazety samorządowej, przyszedł list z Kalisza. Całkiem niedawno, w czasie przeglądania archiwum tego pisma wpadł mi w ręce: Szanowna Pani Redaktor! …w marcu 1947 r. na terenie ówczesnej i dzisiejszej gminy Mosina dokonano zbiorowej zbrodni w lesie między Mosiną a Puszczykówkiem. (…)Rozstrzelano z broni maszynowej kilku mężczyzn(…).Świadkami tej zbrodni był mój kolega Jerzy Wacławik oraz ja.(…)Jesteśmy absolutnie pewni, że tylko my dwaj byliśmy świadkami tego wydarzenia…List podpisał pan Jerzy Nowotny, dawny mieszkaniec Mosiny. Za pośrednictwem gazety prosił o wyjaśnienie tragedii, o której dotąd milczał i która przez 54 lata, nie dawała mu spokoju. W redakcyjnej dokumentacji zachowała się też pocztowa „zwrotka”, z której wiadomo, że drogą służbową list trafił do Instytutu Pamięci Narodowej – 11 lat temu. Tyle archiwum gazety…

Właściwy adresat
Teresa Kurzawa z redakcji „Biuletynu Mosińskiego”, przypomina sobie ten list. – Sprawa wydawała się na tyle poważna, by nadać jej najwłaściwszy bieg – wspomina pani redaktor. – Poinformowany został Burmistrz Gminy, Jan Kałuziński, który zdecydował, że należy przekazać sprawę odpowiednim organom. Właściwym adresatem okazał się IPN – dodaje T. Kurzawa. Tam też kieruję swoje kroki. Prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu Artur Orłowski informuje mnie, że w sprawie zdarzenia opisanego w liście z Kalisza, toczyło się śledztwo. Jaki był jego przebieg?
We wrześniu 2001 r., po rozpoznaniu doniesienia Jerzego Nowotnego i wobec uzasadnionego podejrzenia popełnienia zbrodni, wszczęto dochodzenie w sprawie zabójstwa kilku osób dokonanego w marcu 1947 r. na terenie Gminy Mosina przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa tj. o przestępstwo z art. 148 § 1 Kodeksu Karnego. Prawie rok później, w sierpniu 2002 r., z powodu niewykrycia sprawców śledztwo zostało umorzone. Nie odnaleziono przy tym żadnych śladów zbrodni. – Nie był to przypadek odosobniony, także to, że nie zachowały się żadne dokumenty – tłumaczy prokurator Sylwester Napieralski, który to śledztwo prowadził. – Takie egzekucje często odbywały się poza prawem…

Zbrodnie komunizmu
Jeszcze przed końcem wojny, na podstawie dekretów PKWN, jesienią 1944 r. rozpoczęto w Polsce likwidację „wrogów” ustroju komunistycznego. Aresztowania objęły żołnierzy Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich i innych organizacji. W tropieniu ukrywających się działaczy politycznych i żołnierzy podziemia, Urząd Bezpieczeństwa Publicznego ściśle współpracował z radzieckimi organami bezpieczeństwa (NKWD i Smiersz). Aresztowano wybitnych działaczy niepodległościowych z okresu okupacji niemieckiej. Komunistyczne władze stawiały ich przed sądami wojskowymi i cywilnymi, które wobec nich orzekały karę śmierci. Pierwotnie wyroki wykonywali funkcjonariusze Smiersz, z biegiem czasu zastępowali ich Polacy z aparatu bezpieczeństwa i wojska.
Zarówno sądy wojskowe jak i cywilne, w większości działały w sposób lekceważący zasady prawa, nawet wówczas obowiązującego. W latach 1944–1956 orzeczono w Polsce ponad 8 tys. wyroków śmierci, z czego aż 5650 zapadło przed sądami wojskowymi, a wykonano 2810. Rodzinom skazanych nie wydawano zwłok, a miejsca pochówkou ich bliskich zatajano.
W samym Poznaniu i okolicach, znanych jest kilka miejsc straceń i pochówków ofiar komunistycznych zbrodni. To dawne siedziby oraz areszt Urzędu Bezpieczeństwa w Poznaniu (przy ul. Jarochowskiego, Wyspiańskiego, Kochanowskiego, 27 grudnia), a także park byłego Domu Żołnierza przy ul. Ogrodowej. Kilkudziesięciu skazanych przez Wojewódzki Sąd Rejonowy w Poznaniu, zostało straconych i pochowanych w lesie w rejonie Gądek, przy drodze do Kórnika. Zabijano ich jak w Katyniu, strzałem w tył głowy... Czy las koło Mosiny był miejscem takiej właśnie zbrodni?

Co stało się w lesie?
Naoczny świadek Jerzy Nowotny w dniu 18 września 2001 r. zeznaje: „Ja zacząłem uczęszczać do szkoły w 1945 r. Było to gimnazjum w Mosinie do południa, a po południu uczęszczałem na kurs tzw. zerowy, uzupełniający. W szkole poznałem mojego kolegę Jerzego Wacławika. Chodziliśmy do tej samej klasy.(…) Wczesną wiosną, chyba marzec 1947, ja razem z Jerzym Wacławikiem poszliśmy do lasu po drzewo na opał. Ponieważ leżał jeszcze śnieg zabraliśmy ze sobą sanki. Las ten mieścił się na wysokości Puszczykówka. My byliśmy ok. 15 metrów przed drogą nad Jezioro Góreckie. Tam zatrzymały się 2 pojazdy. Samochody przyjechały z Poznania. Jeden duży wojskowy ZIŁ okryty plandeką, a za nimi stał drugi samochód. Był mniejszy, najprawdopodobniej gazik. My widzieliśmy z odległości około 150 m. zarysy kręcących się osób.
Nie jestem w stanie powiedzieć, czy byli to cywilni, czy wojskowi.(…)W pewnym momencie usłyszeliśmy 2 serie z broni maszynowej. Jedna seria była dłuższa ok. 7-8 strzałów, druga krótsza - 4 strzały. My zaczęliśmy uciekać.(…)Po ok. 15 -20 minut samochody wycofały się na szosę poznańską i odjechały w stronę Poznania. Drogą okrężną wróciliśmy do domu. Ojciec zabronił mi tam chodzić i komukolwiek o tym mówić. Po ok. 3 dniach udaliśmy się z J. Wacławikiem na to miejsce. Nie zatrzymywaliśmy się, szliśmy bardzo wolno. Na miejscu widzieliśmy poszarpaną przez psy rękę. Ręka ta wystawała z kawałkiem munduru koloru ciemnozielonego (co to za mundur – nie wiem). Te szczątki wystawały z dużego kopca. Kopiec ten był ledwo przykryty ziemią i połamanymi gałęziami…”.
Zwłoki zamordowanych, później zniknęły, a po grobach pozostały wgłębienia i dwa drzewa, które zrosły się w literę „V”, w naturalny sposób znacząc to miejsce.
Przez dziesiątki lat, dwaj przyjaciele z gimnazjum trzymali to wszystko w tajemnicy. Prócz najbliższej rodziny, o tym, co widzieli nie powiedzieli nikomu. Nic dziwnego, bo polskie realia społeczno-polityczne nie sprzyjały dociekaniu niewygodnej dla systemu prawdy. Było to po prostu niebezpieczne. Po transformacji ustrojowej, przyszedł czas wypełniania „białych plam” historii i dochodzenia sprawiedliwości. We wrześniu 2000 r. koledzy ze szkolnej ławy, po wielu latach spotkali się znów w Mosinie, na zjeździe absolwentów powojennego, mosińskiego gimnazjum. Postanowili, że już czas, by o zbrodni, której byli świadkami, powiadomić władze Mosiny. Niestety, Jerzy Wacławik wkrótce zmarł, a Jerzy Nowotny zdecydował się napisać list do redakcji „Biuletynu”…

Ktokolwiek wie
W toku śledztwa prowadzonego w tej sprawie przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu, zgromadzono 65 akt. Przeprowadzono kwerendę w bibliotekach i archiwach, przeanalizowano akty zgonów sporządzone w tym czasie w mosińskim magistracie. Przesłuchano 2 osoby z rodziny Jerzego Wacławika, który o zdarzeniu opowiedział kiedyś siostrze i żonie. W jednym z tych zeznań padło nazwisko państwa Dajerling z Puszczykowa, u których mieli w czasie wojny stacjonować Rosjanie, że może coś wiedzą o sprawie. Niestety IPN nie odnalazł ani tych ludzi, ani żadnego śladu po zbrodni. Kto był jej ofiarą, a kto sprawcą? Na to pytanie nie znaleziono odpowiedzi. Uznano jedynie, że zbrodni tej dopuścili się niezidentyfikowani funkcjonariusze istniejącego wówczas aparatu bezpieczeństwa. W dniu 8 sierpnia 2002 r. prokurator postanowił umorzyć śledztwo z zastrzeżeniem, że w przypadku pojawienia się okoliczności, w szczególności wskazujących na osoby sprawców, śledztwo zostanie podjęte…
Jerzy Nowotny ma dziś 80 lat. Jest emerytowanym nauczycielem i nadal mieszka w Kaliszu. Dokładnie pamięta tamto zdarzenie i miejsce. Wciąż ma nadzieję na wyjaśnienie sprawy. Także prokurator Napieralski, nie przekreśla takiej możliwości, bo jak mówi, w takich sprawach często pomocna bywa lokalna prasa.
Być może ktoś z czytelników zna jakiś szczegół, który pomoże w wykryciu ofiar i sprawców tej zbrodni?
Ktokolwiek wie…

Wyszukiwarka
Rozstrzelani na rynku z Mosinie
Rozstrzelani na rynku z Mosinie
Partnerzy
Pamięci
Pamięci "Hubala"