Jastrząb - partyzant Ponurego

» Śladami powstańca 2011-02-16

JOANNA NOWACZYK

 

27 września minęła 70. rocznica utworzenia Polskiego Państwa Podziemnego. Jego początki, to wrześniowa noc roku 1939, gdy w oblężonej przez hitlerowców Warszawie z rozkazu dowódcy obrony gen. Juliusza Rómla, powstała Służba Zwycięstwu Polski. Ta konspiracyjna organizacja dała początek późniejszemu Związkowi Walki Zbrojnej, a potem Armii Krajowej, której żołnierzem był mieszkaniec Mosiny – Jerzy Cichocki ps. „Jastrząb”, partyzant oddziałów „Ponurego”…

Uroczysko

Wykus – niewielkie wzniesienie w paśmie Gór Świętokrzyskich. Stąd rozchodzą się w kierunku nizin polskich główne szlaki turystyki pieszej: niebieski, czarny i zielony. Przed wiekami, wokół rozciągała się Puszcza Świętokrzyska. Dziś porastające zbocza lasy, razem z doliną rzeczki Lubianki, stanowią ścisły rezerwat przyrody. Ta leśna gęstwina sosen, jodeł, świerków i dębów poprzecinana wąwozami i strugami, niejednokrotnie dawała schronienie ukrywającym się patriotom – żołnierzom o niepodległość Polski. W tej okolicy, roku 1863, powstańcy styczniowi z partii gen. Marian Langiewicza mieli swój obóz ćwiczebny, a jesienią 1939 r., w leśnym uroczysku na Wykusie stacjonował oddział mjra Henryka Dobrzańskiego „Hubala”. W roku 1942, uroczysko stało się bazą zgrupowań partyzanckich AK, nad którymi dowództwo rok później objął legendarny cichociemny – mjr Jan Piwnik ps.„Ponury”.
Dziś w miejscu obozowania partyzanckich oddziałów, stoi kaplica, na której umieszczono 123 pseudonimy poległych. A na okalającym ją murze, kolejne tabliczki z pseudonimami, których jest coraz więcej - to epitafium dla odchodzących. Od wielu lat, w dowód pamięci o bohaterstwie żołnierzy AK, odbywają się tu uroczystości.
 - W jodłowej puszczy, 8 km kamienistą drogą, a co kawałek krzyż – tu ci polegli, tu tamci…Przyjechały autokary, samochody, ale byli też partyzanci, niektórzy o kulach, co całą drogę do kapliczki przeszli pieszo. Olbrzymia msza polowa, potem ognisko, przy którym śpiewano partyzanckie piosenki – wspomina Sława Cichocka, która przed kilkoma laty pojechała na Wykus razem z mężem Jerzym, bo Jerzy Cichocki był partyzantem u „Ponurego”.

 

Rodzinne losy

Jerzy Cichocki pochodzi z Szamotuł. Tam spędził część dzieciństwa, uczęszczał do szkoły, tam był harcerzem. Gdy wybuchła wojna, jego ojciec – powstaniec wielkopolski i oficer rezerwy 17 pułku ułanów w Lesznie – walczył w kampanii wrześniowej. Po kapitulacji uciekł przed niewolą, potem ukrywał się przed aresztowaniem.
– W październiku 39 roku, żandarmeria niemiecka dwa razy szukała ojca. Po drugiej rewizji i pobiciu matki, zabrali nas wszystkich do Wronek – wspomina pan Jerzy, który z mamą i 5-ciorgiem rodzeństwa przetrzymywany był w tym więzieniu do grudnia. Potem, wraz z grupą wysiedleńców, Niemcy wywieźli ich w bydlęcych wagonach na kielecczyznę, do Jędrzejowa. Tam odnalazł ich ojciec, który w okolicach Jędrzejowa odszukał też dawnych znajomych z wojska. Często wyjeżdżał z domu, żeby się z kimś spotkać. Kilkunastoletni Jurek, czasem mu towarzyszył.
– Domyślam się, że w połowie 1940 r. ojciec brał udział w tworzeniu ruchu oporu – wspomina późniejszy partyzant „Jastrząb”.
Niestety, 3 maja tamtego roku, podczas obławy niemieckiej żandarmerii w okolicy Włoszczowej, ojciec został śmiertelnie ranny, a Jerzy, zanim stał się dorosły, musiał rozpocząć dorosłe życie.

 W jędrzejowskim domu panowała bieda.  
– Przed wojną, brakowało nam tylko ptasiego mleka, żyliśmy w dostatku. Potem Niemcy zabrali nasz cały majątek – opowiada J. Cichocki. 
W Jędrzejowie dostali puste, pożydowskie mieszkanie – 1 pokój z kuchnią. Brak było nawet garnków, by ugotować obiad. Gdy zabrakło ojca, Jerzy musiał pomóc matce i starszemu bratu w utrzymaniu rodziny. Podjął pracę w austriackiej firmie budowy dróg – najpierw w magazynie, w kuchni, potem pracował jako stróż na stacji pomp wodociągów kolejowych. Idąc w ślady ojca i korzystając z jego znajomości, zaczął też powoli angażować się w działalność konspiracyjną – dostarczać dane i informacje komendzie obwodu Armii Krajowej…
Pan Jerzy wymienia wszystkie kontakty i wydarzenia, które doprowadziły go do wstąpienia w szeregi AK. Pamięta też moment, gdy letniej nocy1942 r., jako 17-letni chłopak złożył na jędrzejowskim cmentarzu żołnierską przysięgę wierności Ojczyźnie i walki o jej wolność. Z początkiem roku 1943, po parotygodniowym szkoleniu w lasach Gór Świętokrzyskich, pod pseudonimem „Jastrząb”, dostał się pod przejściowe dowództwo por. Domaradzkiego „Grota”.  W jego oddziale stoczył pierwsze, partyzanckie walki w obronie pacyfikowanych wsi: Bodzentyń, potem Wojciechów i Celin. Pod koniec maja, został przeniesiony do ppor. Szwieca - „Robota”.

 

W Zgrupowaniu

Jan Piwnik ps. „Ponury”, w okresie międzywojennym podporucznik rezerwy Wojska Polskiego i aspirant Policji Państwowej, w wojnie obronnej 1939 r. dowodził Zmotoryzowanym Batalionem Policji. Po klęsce wrześniowej, przedostał się na Węgry, a stamtąd po 4-miesięcznym internowaniu, do Anglii. Po przeszkoleniu w ośrodku dla „cichociemnych” – żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych przeznaczonych do organizowania ruchu oporu w okupowanym kraju – awansował na porucznika i w listopadzie 1941 r. został zrzucony na teren kraju.   
Jako dowódca jednego z odcinków akcji „Wachlarz”, w styczniu 1943 r. wsławił się odbiciem 3 oficerów AK z więzienia w Pińsku. W maju tego samego roku, został przeniesiony w Góry Świętokrzyskie, gdzie scalił chodzące dotąd luźno dywersyjne odziały AK i objął dowództwo nad Zgrupowaniami Partyzanckimi „Ponury”. W ten sposób, stworzył prawdziwe, podziemne wojsko. Jednym z ok. 400 jego żołnierzy, był już wtedy Jerzy Cichocki ps. „Jastrząb” z oddziałów „Robota”.
- Trudne warunki bytowe i kwaterunkowe, nie były dla nas, młodych ludzi przeszkodą. Problemem był brak uzbrojenia dla przyjętych i napływających ochotników – wspomina partyzant z Mosiny.
Pan Jerzy dobrze pamięta noc z 2/3 lipca 1943 r., gdy w akcji dywersyjnej zarządzonej przez „Ponurego”, zgrupowanie zdobywało broń. – Brałem udział w opanowaniu bloku kolejowego w Jędrowie i zdobywałem wagony w grupie dowodzonej przez pchor. „Wilka” – relacjonuje. Zdobytą bronią – pistoletami, karabinami i bronią maszynową – uzbrojono prawie wszystkich zwerbowanych, dotąd bez broni.

 

Za Michniów

Jerzy Cichocki wspomina jedno z najbardziej dramatycznych wydarzeń tamtych dni.
– 12 lipca na Wykus doszła wiadomość, że niemiecka ekspedycja karna pacyfikuje pobliską wieś Michniów. Zarządzono alarm i ok. 200 partyzantów naszego zgrupowania wyruszyło na pomoc. Gdy po 2-godzinnym, szybkim marszu dotarliśmy na skraj lasu pod Michniów, Niemców już nie było, a nad wsią unosił się dym i zapach spalonych ciał. To było okropne…
Na zgliszczach zagród pozostały szczątki 103 zamordowanych mieszkańców wsi, z których większość spłonęła żywcem, pozamykana w podpalonych stodołach.
Dowództwo zgrupowań, postanowiło pomścić zbrodnię. Wśród ofiar mordu w Michniowie, były rodziny i znajomi partyzantów, którym wieś udzielała częstej pomocy.
 – Nocą cała 200-osobowa grupa wyruszyła pod Berezowo, obstawiając linię kolejową Skarżysko-Kielce – relacjonuje przebieg akcji pan Jerzy. – Pociskiem pancernym zatrzymaliśmy pociąg nadjeżdżający od strony Skarżyska.
Rozgorzała zacięta walka. Straty wroga, jak wspomina mój rozmówca, były olbrzymie, trudne do opisania: ok. 70 zabitych. Na burtach wagonów, partyzanci wypisali: „To za Michniów”.
Następnego dnia, Niemcy wrócili do wsi i wymordowali resztę mieszkańców – kolejne 100 osób. Wszystkie zabudowania zostały zniszczone, a wieś przestała istnieć…

 

Za Ponurym na wschód

Aktywność Zgrupowań „Ponurego” spowodowała trzy wielkie obławy na Wykus. Dwie pierwsze, jak przypomina sobie „Jastrząb”, hitlerowcom nie udały się. – Poza zniszczeniem kilku szałasów na Wykusie, nie ponieśliśmy większych strat – opowiada.
Oddziały, by zmylić wroga, często zmieniały miejsca postoju. Dopiero trzecia obława, w dniu 28 października 1943 r., przyniosła znaczne straty – ponad 30 zabitych. Niemcy na skutek zdrady uderzyli z zaskoczenia. Zdrajcą, jak się później dowiedział pan Jerzy, był jeden z oficerów zgrupowania występujący pod pseudonimem. „Motor”.
– Cieszył się zaufaniem por. „Ponurego”, a utrzymując przyjazne stosunki z kilkoma oficerami, posiadał wyjątkowe warunki szpiegowania – stwierdza J. Cichocki.
W grudniu 1943 r. rozkazem Komendanta Głównego AK, „Ponury” został odwołany z dowództwa Zgrupowań i w lutym 1944 r. odkomenderowany do dyspozycji Okręgu „Nowogródek”. Dowództwo nad świętokrzyskimi zgrupowaniami objął por. Eugeniusz Kaszyński „Nurt”, ale „Jastrząb”, wraz z grupą innych partyzantów ze zgrupowania, podążył na wschód za „Ponurym”. Po przekroczeniu Bugu, grupa wraz z Jerzym dotarła do Grodna. W rejonie Szczuczyna trafili na oddział Nadniemeńskich Batalionów Partyzanckich AK, wreszcie – do jednej z kompanii 7 batalionu Jana Piwnika.
W połowie czerwca 1944 r., do Okręgu przyszedł rozkaz realizacji akcji „Burza”. Bataliony działające w rejonie Lidy, miały uderzyć na umocnienia niemieckie na granicy, tzw. „stützpunkty”. 16 czerwca, „Ponury” przystąpił do kolejnej takiej akcji – zdobycia punktu granicznego w Jewłaszach.– Nasza kompania wzięła udział w ubezpieczaniu akcji pod Dziembowem – przypomina sobie ten dzień pan Jerzy. – Po godzinnym oczekiwaniu, zamiast sygnału o zakończeniu akcji, przybył goniec z wiadomością o śmierci dowódcy…

 

Powrót w góry

„Stawiam wam za wzór żołnierskie życie i zaszczytną śmierć porucznika Ponurego” – napisał 18 czerwca 1944 r. w specjalnym rozkazie dowódca Okręgu Nowogrodzkiego AK. Jan Piwnik otrzymał pośmiertny awans do stopnia majora. 
– Pogrzeb, który odbył się na cmentarzu w Wawiórkach, był wielką manifestacją trwającą do późnych godzin nocnych – wspomina „Jastrząb”. – Wzięła w nim udział okoliczna ludność, a przede wszystkim my, którzy przybyliśmy z tak odległych stron myśląc, że zostaniemy z nim do końca wojny…
Za zgodą nowego dowódcy 7 batalionu, „Jastrząb” wraz 2 kolegami, wrócił na kielecczyznę, by do końca wojny walczyć w oddziałach „Nurta”, przemianowanych w ramach akcji „Burza” na 1 batalion 2 pp. Legionów AK.
Batalion „Nurta” brał udział w koncentracji oddziałów Okręgu „Jodła” w marszu na pomoc Warszawie, walczył pod Dziebałtowem, Radoszycami, Miedzierzą, Radkowem do grudnia 1944 r. Po rozformowaniu dywizji, w sile ok. 300 żołnierzy, toczył na przełomie października i listopada walki pod Włoszczową, zadając duże straty Niemcom.
19 stycznia 1945 r., zgodnie z rozkazem ostatniego Komendanta Głównego Armii Krajowej gen. „Niedźwiadka” Leopolda Okulickiego, batalion został rozwiązany. Ten rozkaz zastał żołnierzy „Nurta” w różnych sytuacjach: w lesie, na melinach zimowych, w więzieniach i obozach.  Jerzego Cichockiego – w Jędrzejowie, gdzie tej zimy przebywał.
 – Po wkroczeniu Armii Czerwonej, głośno mówiło się o aresztowaniach żołnierzy AK przez NKWD. Zorganizowałem chętnych do powrotu w przedwojenne strony i w lutym wyruszyliśmy do Wielkopolski….


Po wojnie

W komunistycznej Polsce, mjr „Ponury” skazany był na zapomnienie, a pojawiające się zdawkowe informacje, nie przedstawiały go w pozytywnym świetle. Legenda „Ponurego” jednak przetrwała. Od roku 1956, kiedy to na fali „odwilży” stanęła na Wykusie kapliczka, tysiące ludzi bierze udział w uroczystościach w rocznicę śmierci dowódca. Dopiero w roku 1987, rodzinie udało się sprowadzić prochy majora, które ostatecznie spoczęły w klasztorze oo cystersów w Wąchocku.
Żołnierz „Ponurego”, Jerzy Cichocki, po ogłoszeniu amnestii dla żołnierzy AK w roku 1945, udał się do Urzędu Bezpieczeństwa, by się „ujawnić”, o czym poświadczył specjalny dokument. Potem rozpoczął życie w powojennej rzeczywistości: ożenił się, ukończył studia na Akademii Rolniczej w Poznaniu i został leśnikiem. Od roku 1980, pan Jerzy – dziś członek Środowiska „Jodła” Światowego Związku Żołnierzy AK – mieszka wraz z żoną w Mosinie.
W roku 2001, z nominacji Prezydenta RP, otrzymał awans na podporucznika, a kilka lat później, został porucznikiem. Chociaż od okresu wojny minęło już tyle lat, czas okupacji i partyzantki, wciąż do niego powraca…

 

*Artykuł powstał na na podstawie rozmowy przeprowadzonej z Jerzym Cichockim w roku 2009. Jerzy Cichocki zmarł we wrześniu 2011 r.

OKRESY:

II wojna światowa

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Konkurs - 100-lecie GBS
Konkurs - 100-lecie GBS
Partnerzy
1 DPanc. gen. Maczka
1 DPanc. gen. Maczka