Białe szaleństwo na Górze Pożegowskiej

JOANNA NOWACZYK

 

W czasie zlodowacenia środkowopolskiego, ponad najbliższą okolicę Poznania wyrosła Morena Pożegowska z kulminacyjnym punktem Osową Górą 132 m n.p.m. Wzgórze to, zwane również Pożegowską Górą, ze względu na swoje naturalne ukształtowanie, w okresie zimowym od dawna cieszy się powodzeniem wśród amatorów sportów zimowych, nie tylko z najbliższej okolicy…

 

Już w roku 1938, Jan Kilarski w swoim „Przewodniku po Wielkopolsce”pisał o Morenie Pożegowskiej: Piękno krajobrazu tej okolicy zwabia mieszkańców Poznania o każdej porze, nie wyłączając zimy, kiedy uwijają się tu narciarze korzystając ze skłonów Pożegowskiej góry (przy stacji Ludwikowo i ze skłonów morenowego wału na południowym skraju lasu (…)W porze letniej i w okresie zimowym, narciarskim kursują specjalne pociągi wycieczkowe; wychodzą one w Poznaniu z dworca wycieczkowego (bilet turystyczny, ulgowy) i mijając Mosinę, wjeżdżają w lasy na wysoki wał ponad jeziorem Budzyńskim…

Również w okresie powojennym, Morena Pożegowska stała się dla mieszkańców Poznania i najbliższej okolicy saneczkowym i narciarskim rajem. W połowie lat 60. minionego stulecia, pojawił się pomysł wybudowania na stoku Moreny Pożegowskiej torów zjazdowych dla narciarzy i saneczkarzy. Zgłosił go inż. Andrzej Zalisz z Mosiny, pasjonat „białego szaleństwa”, który miał kontakty również z narciarzami z Poznania, ściślej z sekcji narciarskiej Oddziału PTTK w Zakładach im. Hipolita Cegielskiego. – W tamtym czasie – opowiada dziś Andrzej Zalisz – narciarstwo było bardzo popularne. Do Osowej Góry na narty przyjeżdżało bardzo dużo ludzi z Poznania, chodzili tam i Mosiniacy, także i ja.

Informator miesięczny Oddziału PTTK – HCP „Kociołek” z października 1965 r. podaje: W wyniku zgłoszonego wniosku, w dniu 1 bm. odbyła się w sali posiedzeń Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Mosinie narada połączona z wizją lokalną w terenie.(…)Dyrektor WPN rozszerzył wniosek inż. Zalisza, proponując wykorzystanie dla celów raczej ściśle narciarskich stoków północnego wzgórza, na których śnieg zalega dłużej, niż na stoku południowym, proponowanym na tor saneczkowy. Jak czytamy dalej w tym czasopiśmie, wizja lokalna w terenie potwierdziła jego wysokie walory dla proponowanych celów, a bliskość „przystanku kolejowego” Mosina-Pożegowo, dogodny dojazd dla aut i motocykli oraz plany budowy kawiarni w pobliżu wzgórza, utwierdziły zebranych o celowości podjęcia starań o realizację projektu. Jasnym jest, że MRN [Miejska Rada Narodowa – przyp. autor] m. Mosina nie podoła sama w wykonaniu rozległych prac, konieczna będzie pomoc społeczeństwa m. Poznania, które tak licznie odwiedza tereny WPN, pomoc zakładów pracy naszego miasta, organizacji społecznych, młodzieżowych i itp., a „rzecz” naprawdę warta jest zachodu… . Do realizacji tego zamierzenia wówczas jednak nie doszło. Dopiero wiosną 1970 roku, „Gazeta Poznańska” „rzuciła” hasło budowy na północnym stoku Moreny Pożegowskiej wyciągu narciarskiego typu „Janosik”.

Propozycja ta została szybko podchwycona przez poznańskich i okolicznych narciarzy. We wrześniu tegoż roku, gazeta pisała: Dotychczas zapadły już decyzje dotyczące lokalizacji wyciągu narciarskiego, schroniska z bufetem oraz parkingu samochodowego. Grupa inżynierów z Wielkopolskiego Biura Projektów, której największym entuzjastą Janosika jest inż. Zbigniew Rutkowski, przy wydatnej pomocy dyrektora WBP inż. Jerzego Matuszewskiego, opracowała w ramach czynu społecznego wstępną koncepcję zagospodarowania terenu…

Wyciąg linowy miał być zlokalizowany w zachodniej części stoku. Według tego projektu, w dolince poniżej wyciągu planowano budowę bufetu z ciepłymi napojami. Lokalizacja taka wydaje się nam najszczęśliwsza. Tam skupia się zimą większość przyjezdnych z uwagi na piękno krajobrazu, osłonięcie od wiatru i dobre nasłonecznienie. Stąd jak na dłoni widać cały stok slalomowy. Czekając w kolejce do wyciągu, będzie można skoczyć do odległego o kilkadziesiąt metrów  bufetu na łyk herbaty… – pisała „Gazeta Poznańska”.

W budowę „Janosika” włączyło się czynnie społeczeństwo, o czym zaświadczają nie tylko materiały prasowe, ale m.in. również „Kronika Szkoły Podstawowej nr 2 w Mosinie”: Grudzień 1970 – Z inicjatywy Gazety Poznańskiej na terenie Osowej Góry przystąpiono do budowy wyciągu narciarskiego typu Janosik. Pomoc zadeklarowały poznańskie zakłady pracy i społeczeństwo i na 13 grudnia 1970 r., zaproszono wszystkich chętnych do prac na stoku. Z naszej szkoły było30 członków SKS - Szkolnego Klubu Sportowego. Autor wpisu Jacek Szeszuła – emerytowany nauczyciel i dyrektor tej szkoły, wraz z grupą uczniów uczestniczył w pracach społecznych przy budowie „Janosika”. Praca ta polegała na kopaniu rowka pod kabel do zainstalowania wyciągu. Także pracownicy Wojewódzkiego Biura Projektowego włączyli się czynnie w budowę. – Była to praca społeczna, dobrowolna. Przygotowywaliśmy teren pod wyciąg wyrównując go – wspomina Mirosława Jungerman, wówczas pracownica WBP. Elementy wyciągu zbudowali narciarze z „Cegielskiego”, po godzinach pracy. Mechanizm był prosty. Składał się z silnika elektrycznego z przekładnią, zasilanego od słupa energetycznego zlokalizowanego nad Jeziorem Kociołek. Napędzał on stalową linę na którą, chcąc podjechać pod górkę, narciarze wpinali się zaczepami z drewnianą rączką… 

Projektowany schron z bufetem nigdy nie powstał, ale wyciąg działał przez kilkanaście lat. Od niego też, wzniesienie stanowiące zwieńczenie zachodniej części Moreny Pożegowskiej przyjęło potoczną nazwę „Janosik”, jaką okoliczni mieszkańcy i dawni bywalcy, zwykli nazywać ten stok do dzisiaj. Wspominając czasy dzieciństwa i wczesnej młodości i ja pamiętam dziesiątki zimowych kursów pociągiem relacji Poznań – Osowa Góra. Jako mieszkanka poznańskiego Dębca, przyjeżdżałam tam najpierw z rodzicami, potem  przyjaciółmi na saneczki, by pozjeżdżać z właśnie z „Janosika”…

Jednak wyciąg stanowiący jak na ówczesne czasy atrakcję, rozczarował nieco narciarzy. – Gdy zimy były ubogie w śnieg, ścieżka wzdłuż wyciągu szybko wycierała się i nie można było podjeżdżać pod górę – opowiada A. Zalisz. – Ludzie spodziewali się, że ten wyciąg będzie lepszy, a z kolei koszty jego modernizacji były zbyt wysokie.

Jak wspomina dalej inż. Zalisz, po jakimś czasie wielu narciarzy przeniosło się na stok południowy, poniżej „Studni Napoleona”, gdzie jednak po zjeździe trzeba było podchodzić pieszo pod górę. Obecność wyciągu na stoku północnym powoli straciła też przychylność dyrekcji Wielkopolskiego Parku Narodowego…  

W roku 1984, Inspektorat Nadzoru Technicznego Polskich Kolei Państwowych, który był administratorem obiektu, wydał decyzję o zamknięciu „Janosika”, gdyż nie spełniał już wymogów technicznych i przepisów związanych z bezpieczeństwem użytkowników. Z powodu braku środków na zakup nowych urządzeń, wyciągu już nigdy nie uruchomiono. Zapewne przyczyniła się do tego także perspektywa usypania toru saneczkowego i uruchomienia wyciągu nad Maltą planowana wówczas na rok 1988.

Od roku 1991 północny stok narciarski porasta las nasadzony przez WPN. Ale amatorzy zimowych sportów, nie porzucili skłonów Góry Pożegowskiej. Kiedy spadnie śnieg, na jej południowym stoku pojawiają się narciarze, saneczkarze, snowboardziści. Białe szaleństwo na Osowej Górze trwa… 

Wyszukiwarka
Jadwiga Rozmiarkówna - kurier z Mosiny
Jadwiga Rozmiarkówna - kurier z Mosiny
Partnerzy
1 DPanc. gen. Maczka
1 DPanc. gen. Maczka