Adwokat Krotowski

MARIA OLEJNICZAK

Jakub Krauthofer-Krotowski (1806-1852) – prawnik, twórca Rzeczypospolitej Mosińskiej, uhonorowany pośmiertnie Medalem Rzeczypospolitej Mosińskiej. Żył, pracował i działał w okresie poznańskiej Wiosny Ludów.

 

Sylwetka jego była niewielkiego wzrostu, szczupłej, ale zwinnej postaci. Twarz przyjemna, śmiałe i bystre spojrzenie połączone z temperamentem południowca, wiecznie zajętego, nigdzie niemogącego znaleźć odpoczynku. Typowy romantyk czujący najpierw sercem, a później głową. Zawsze czynny i ambitny, był jednocześnie bardzo porywczy i skory do kłótni. Nie szczędził jednak sił i środków na pracę społeczną, a kwestia narodowa wypełniała całe jego jestestwo. Elegant z Mosiny – wypisz wymaluj!

Po ukończeniu Gimnazjum Królewskiego w Poznaniu przez krótki czas pracował w biurze poznańskiego adwokata Wacława Przepałkowskiego. Wtedy zrodził się pomysł podjęcia przez niego studiów prawniczych. Edukacja przebiegała prawdopodobnie tak, jak w przypadku innych uzdolnionych Wielkopolan. Kształcił się na jednym z niemieckich uniwersytetów. Mogło to być w Berlinie lub we Wrocławiu. W ukończeniu studiów wspomagał go finansowo hr. Tytus Działyński z Kórnika. Po studiach, w grudniu 1829 r., Krotowski rozpoczął pracę w Królewskim Sądzie Okręgowym w Poznaniu. W krótkim czasie, bo już ok. 1834 r. posiadał już własną, dobrze zorganizowaną kancelarię adwokacką i notarialną oraz liczną klientelę.

Należał do grona poznańskich intelektualistów, wśród których powstała myśl stworzenia instytucji zastępującej w Poznaniu uniwersytet. Miały to być cykle wykładów dla inteligencji z różnych nauk. Krauthofera poproszono o wykłady z dziedziny encyklopedii i metodologii prawa. Z tego okresu znana jest też jego bezprzykładna walka o równouprawnienie w sądownictwie języka polskiego z niemieckim – walka zakończona sukcesem.

Krauthofer-Krotowski prowadził kancelarię przez 11 lat. Rejestr spraw z okresu całej działalności świadczy o dużej popularności poznańskiego adwokata. Sprawy swoje powierzali mu głównie Polacy, przeważali ziemianie, dzierżawcy i rzemieślnicy. Załatwiał również sprawy chłopskie i co najciekawsze udawali się do niego z interesami koledzy po fachu. Z jego usług korzystali przedstawiciele znanych rodzin wielkopolskich – Karol Libelt, Maciej Mielżyński, Aleksander Guttry, Emila Szczaniecka. Wielokrotnie wyciągał z opresji Walentego Stefańskiego-przywódcę Poznańskiego Związku Plebejuszu, znanego księgarza i wydawcę.

Zasłynął jednak Krauthofer jako obrońca w sprawach politycznych, występując w procesach, które władze pruskie wytoczyły mu samemu, ale też innym po roku 1848. Wspaniale bronił wspomnianego Stefańskiego w procesie o obrazę majestatu. Obraza dotyczyła zamieszczenia w niemieckiej gazecie Zeitung de Osten, której był odpowiedzialnym nakładcą wstępnego artykułu dotyczącego sprzeczności ówczesnej polityki rządu pruskiego z obiecaną wolnością konstytucyjną. Oczywiście Stefański został uniewinniony. Z tą historią autorkę łączy szczególny sentyment, bo Walenty Stefański był bratem jej praprababki ze strony ojca.

 

Krotowskibył erudytą i świetnym mówcą. Znał też prawo pruskie jak nikt inny. Mowy obronne wygłaszał zawsze w języku polskim. Oczywiście powoływał się w tej kwestii na pruskie przepisy. „Mam prawo – mówił – decydować o języku, bo ja mogę umieć po niemiecku, ale prokurator musi umieć po polsku – reprezentuje bowiem rząd, który nam zagwarantował język polski i jego używanie w sądownictwie.” Prawdziwym majstersztykiem była mowa obronna wygłoszona podczas procesu wytoczonego Krauthoferowi w 1849 r. proces ten przybrał rozmiary, jakich się prokuratura nie spodziewała i niewątpliwie nie życzyła. Krauthofer przemawiał ok. 5 godzin i dzięki jego kunsztowi prawniczemu mowa obronna stała się narodową manifestacją i symbolicznym aktem oskarżenia skierowanym przeciwko tym, którzy z całą surowością zdławili ruch 1848, a jeszcze teraz po czasie atakowali jego uczestników. Był wreszcie ów proces sukcesem polskich prawników (obrońca posiłkowym był również prawnik Władysław Niegolewski), skoro ława przysięgłych składająca się w większości z Niemców orzekła „obżałowany nie jest winny”.

Kancelarię swoją prowadził Krauthofer do 17 lipca 1852 r. i zapewne również do tego roku wykonywał zawód adwokata. Wtedy też stan jego zdrowia znacznie się pogorszył — chorował na serce. Mimo leczenia w Berlinie i przeprowadzonej operacji zmarł 4 sierpnia 1852 r., jak podaje Gazeta Wielkiego Księstwa Poznańskiego „na skutek rozdęcia żyły sercowej”. Pochowany został pod Berlinem.

 

Jak go postrzegano? Jak go oceniono? Współcześni mu uważali Krauthofera-Krotowskiego za fenomenalnego, zdolnego i wyróżniającego się pod każdym względem. Jeżeli, w niektórych wypadkach wyrażano się o nim nieprzychylnie, to nikt nie mógł mu zarzucić uchybień w wykonywaniu zawodu. „Znakomity prawnik i adwokat. Znany jest zdecydowany i konsekwentny charakter Krotowskiego nie mniej jak jego zręczność prawnicza jako obrońcy, daleka przecież od zwykłej u prawników suchości i odznaczająca się raczej śmiałym przeplataniem humoru i gryzącego dowcipu z wywodem ściśle prawnym” – pisał o nim Goniec Polski z 5 października 1850 r. Faktycznie Krotowski był osobistością jak na owe czasy niespotykaną i wybijająca się. Nie wszystkie jego posunięcia kończyły się sukcesem, jednak za to, co starał się osiągnąć, zyskał miano dobrego Polaka, obywatela, a za naszą sprawą Mosiniaka.

 

Autorka jest historykiem, emerytowanym nauczycielem historii w mosińskich szkołach. 

Fot. Walenty Stefański: z albumu rodzinnego Marii Olejniczak; J. Krotowski: Album 700-lecie miasta Mosina.

Komentarze
Treść komentarza:
Podpis:
Dodaj komentarz
Wyszukiwarka
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Generał Roman Abraham – portret dowódcy
Partnerzy
40:1 - Bitwa pod Wizną
40:1 - Bitwa pod Wizną